Miłość silniejsza niż śmierć. Omów temat na wybranych przykładach literackich.

W tym roku między innymi napisała do mnie szalenie miła Patrycja, szukając wskazówek przy realizacji swojej prezentacji: "Miłość silniejsza niż śmierć. Omów temat na wybranych przykładach literackich." Patrycja wstępnie wybrała oczywiście "Romea i Julię" oprócz tego wiersz Haliny Poświatowskiej "Jestem Julią" oraz balladę "Romantyczność" A. Mickiewicza. I zapytała czy mam jeszcze jakieś sugestie:) Poniżej przedstawiam moje sugestie, których udzieliłam oraz szczęśliwe zakończenie naszej korespondencji:))) "Temat oklepany, ale możesz go przedstawić w ciekawy i zajmujący sposób, wszystko zależy od Ciebie:) Jak na razie wszystkie utwory prezentują ten sam motyw - źle. Druga rzecz, która się nauczycielom od razu rzuci w oczy to ich niewielkie rozmiary - krótszych się wybrać nie da. Tak wiec proponowałabym zasadnicze zmiany. Jedno natomiast masz dobre, że szukasz utworów z różnych epok, tak koniecznie trzeba postąpić przy tak ogólnym temacie. Druga sprawa, trzeba zróżnicować motywy, jest powiedziane miłość i śmierć, a Ty skupiasz się na miłości romantycznej. To zna każdy, wszyscy o tym wiedzą. Czy nie wystarczy o nich wspomnieć we wstępie lub początku rozwinięcia? Nikt nie powiedział, że miłość ogranicza się do uczucia między kobietą i mężczyzną - to pułapka, w którą łatwo dać się złapać. Różnicowanie motywu: - Miłość między kobietą i mężczyzną ("Quo vadis" - popełniają razem samobójstwo, "Romeo i Julia", "Tristan i Izolda", "Dziady cz II i IV" - po samobójczej śmierci, wciąż kocha i na nowo przeżywa swój dramat - godzina miłości, "Kamizelka" - Prus, "Śnigrobek" - Leśmian, "Miłość w czasach zarazy" Marquez) - Miłość rodzicielska/braterska ("Antygona", Treny Kochanowskiego - Urszulka) - Miłość do ojczyzny ("Konrad Wallenrod", "Kordian", "Pan Wołodyjowski", "Gloria victis" - Orzeszkowa) - Miłość do Boga, życia, świata ( "Oskar i Pani Róża" - szczególnie polecam, krótkie, szybko się czyta, piękne i proste - mały chłopiec ma nieuleczalną chorobę, pani Róża uczy go, jak wykorzystać dni do końca i cieszyć się nimi, kochać życie; "Nie-Boska komedia" - Pankracy, "Dżuma" - pomimo zagrożenia życia pomagają chorym, "Siłaczka" - praca u podstaw, miłość do ludzkości). To tak przykładowo, aby praca była na temat musisz sobie wybrać z każdego rodzaju miłości po jednym utworze i go omówić. Tutaj już lepiej utwory ułożyć chronologicznie. Czyli np. Wstęp o różnych rodzajach miłości i poświęceń, które są silniejsze od śmierci. Bohaterowie w chwili wyboru decydują się poświęcić wszystko dla uczucia. Rozwinięcie np. Antygona - Antyk (miłość do brata i przestrzeganie praw boskich jest dla niej ważniejsze niż prawa ludzkie, za to skazana przez władcę na śmierć); Konrad Wallenrod - Romantyzm - Miłość do ojczyzny, obowiązek pomszczenia bliskich silniejszy od śmierci; Kamizelka - Pozytywizm lub Śnigrobek - XX lecie (miłość do ukochanej/ukochanego silniejsza od śmierci); Oskar i Pani Róż - współczesność; Kolejnym warunkiem by praca prezentowała wyższy poziom jest różnicowanie pod względem rodzajów, powinnaś mieć lirykę, epikę (najlepiej powieść) i dramat. Jak bardzo chcesz "Romea i Julię" to oczywiście możesz, ale dwa pozostałe utwory wyrzuć bezwarunkowo. Napisz mi co o tym myślisz i co postanowiłaś, jestem bardzo ciekawa:)" No i wczoraj otrzymałam maila zwrotnego, który dodał mi skrzydeł i ucieszył bardzo bardzo mocno:))) "dzień dobry, chciałam Pani podziękować. dzięki udzieleniu mi tych kilku rad co do mojej pracy maturalnej oraz zarysowaniu ogólnego Pani wyobrażenia na ten temat zdałam ustną maturę na 90 procent :) praca spodobał się i to bardzo, zawiodłam jedynie przy pytaniu. jeszcze raz dziękuje Pani bardzo i pozdrawiam."

Matura - Porównaj postawy życiowe Izabeli Łęckiej i Joanny Podborskiej...

Porównaj postawy życiowe Izabeli Łęckiej i Joanny Podborskiej ukazane w podanych fragmentach Lalki Bolesława Prusa i Ludzi bezdomnych Stefana Żeromskiego. Odwołując się do znajomości utworów, zwróć uwagę na okoliczności, które miały wpływ na ukształtowanie osobowości bohaterek.

LALKA (fragment)
Ciekawym zjawiskiem była dusza panny Izabeli.
Gdyby ją kto szczerze zapytał: czym jest świat, a czym ona sama? niezawodnie
odpowiedziałaby, że świat jest zaczarowanym ogrodem, napełnionym czarodziejskimi
zamkami, a ona – boginią czy nimfą uwięzioną w formy cielesne.
Panna Izabela od kolebki żyła w świecie pięknym i nie tylko nadludzkim, ale –
nadnaturalnym. Sypiała w puchach, odziewała się w jedwabie i hafty, siadała na rzeźbionych
i wyściełanych hebanach lub palisandrach, piła z kryształów, jadała ze sreber i porcelany
kosztownej jak złoto.
Dla niej nie istniały pory roku, tylko wiekuista wiosna, pełna łagodnego światła, żywych
kwiatów i woni. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz przez całe miesiące kładła się spać
o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. Nie istniały różnice położeń
jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się ci
sami ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a nawet te same potrawy: zupy z wodorostów
Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza
Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata. Dla niej
nie istniała nawet siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą
na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono.
Woalka chroniła ją od wiatru, kareta od deszczu, sobole od zimna, parasolka i rękawiczki
od słońca. I tak żyła z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, wyższa nad ludzi,
a nawet nad prawa natury. Dwa razy spotkała ją straszna burza, raz w Alpach, drugi – na Morzu
Śródziemnym. Truchleli najodważniejsi, ale panna Izabela ze śmiechem przysłuchiwała się
łoskotowi druzgotanych skał i trzeszczeniu okrętu, ani przypuszczając możliwości
niebezpieczeństwa. Natura urządziła dla niej piękne widowisko z piorunów, kamieni
i morskiego odmętu, jak w innym czasie pokazała jej księżyc nad Jeziorem Genewskim albo
nad wodospadem Renu rozdarła chmury, które zakrywały słońce. To samo przecie robią
co dzień maszyniści teatrów i nawet w zdenerwowanych damach nie wywołują obawy.
Ten świat wiecznej wiosny, gdzie szeleściły jedwabie, rosły tylko rzeźbione drzewa,
a glina pokrywała się artystycznymi malowidłami, ten świat miał swoją specjalną ludność.
Właściwymi jego mieszkańcami były księżniczki i książęta, hrabianki i hrabiowie tudzież
bardzo stara i majętna szlachta obojej płci. [...] Cała ta ludność, między którą ostrożnie
przesuwali się wygalonowani lokaje, damy do towarzystwa, ubogie kuzynki i łaknący
wyższych posad kuzyni, cała ta ludność obchodziła wieczne święto. [...]
Poza tym czarodziejskim był jeszcze inny świat – zwyczajny. [...]
I jeszcze wiedziała panna Izabela, że jak w oranżeriach rosną kwiaty, a w winnicach
winogrona, tak w tamtym, niższym świecie wyrastają rzeczy jej potrzebne. Stamtąd pochodzi
jej wierny Mikołaj i Anusia, tam robią rzeźbione fotele, porcelanę, kryształy i firanki, tam
rodzą się froterzy, tapicerowie, ogrodnicy i panny szyjące suknie. Będąc raz w magazynie
kazała zaprowadzić się do szwalni i bardzo ciekawym wydał się jej widok kilkudziesięciu
pracownic, które krajały, fastrygowały i układały na formach fałdy ubrań. Była pewna, że robi
im to wielką przyjemność, ponieważ te panny, które brały jej miarę albo przymierzały suknie,
były zawsze uśmiechnięte i bardzo zainteresowane tym, ażeby strój leżał na niej dobrze. [...]
W ogóle dla ludzi z niższego świata miała serce życzliwe. Przychodziły jej na myśl słowa
Pisma Świętego: „W pocie czoła pracować będziesz”. Widocznie popełnili oni jakiś ciężki
grzech, skoro skazano ich na pracę; ależ tacy jak ona aniołowie nie mogli nie ubolewać nad
ich losem. Tacy jak ona, dla której największą pracą było dotknięcie elektrycznego dzwonka
albo wydanie rozkazu.
Bolesław Prus, Lalka, Warszawa 1981

LUDZIE BEZDOMNI (fragment)
5 listopada. Mało snu, bo dopiero nad ranem zapadam w stan drzemania i dziś łażę
z wdziękiem zmokłej kury. Lekcje odbywałam jak ciężkie roboty. Zgnębienie dusi, sprawia,
że człowiek usuwa się, kurczy, nędznieje. Postanowiłam z tej dusznej ciasnoty, gdziem była
zatarasowana przez gorzką wiadomość, siłą się wydobyć. Nie, nie opuszczę Henryka! Będę
dwa razy więcej pracowała, wezmę nowe lekcje, może nawet ranne. Niech skończy choć
jakiekolwiek kursa, to przecież będzie mógł tutaj lżej pracować. Nigdy nie odżałuję,
że nie zdał do politechniki – ale to trudno. [...]
13 listopada. Wzięłam nową lekcję. Wcisnęłam ją między Lipeckich i Zosię K. Nowa
robota jest to przygotowanie dziewczynki, Heni L., do klasy wstępnej na pensję. Nie zna się
jeszcze na niczym. Ani dyktanda, ani tabliczki mnożenia, ani żadnej rzeczy. Pokój duży,
ciemny jak piwnica, o jednym oknie wychodzącym na ciasny dziedziniec. W tej porze jeszcze
słońce nie zachodzi, ale tam już jest wieczór. [...]
Stamtąd, wysiedziawszy godzinę, pędzę co koń skoczy na gumach kaloszowych w głębie
Powiśla do Blumów z pilną wiadomością, że „trybem oznajmującym wypowiadamy
czynności w stosunku do odnośnego podmiotu rzeczywiste – rozkazującym rozkazane
lub zakazane, warunkowym czynności tylko możebne, przypuszczone, zamierzone...”
Teraz dzień już jest napchany, formalnie napchany jak torba, lekcjami. Tak się
przyuczyłam do systematycznego chodzenia w oznaczonych terminach, że w niedzielę,
trawiąc poobiednie godziny lekcyj na czczej gawędzie albo czytaniu, doznaję co chwila
odruchów przestrachu i zrywam się jak wariatka. Same nogi skaczą i wykonywują jakieś
logarytmy kursów na Smoczą lub na Dobrą. Któż by uwierzył, że ja, nędzny twór kielecki,
dojdę kiedyś w samym środku Warszawy do 62 rubli miesięcznego zarobku z wysiewania
po różnych ulicach tajemnic wiedzy!
17 listopada. [...] Jakże szczęśliwe są te damy, które mijam, wolnym krokiem idące na spacer
czy tam dokąd. Toczą miłe, urocze, wesołe rozmowy z modnie ubranymi panami. Kto są ci
ludzie? Co oni robią, gdzie mieszkają? Nie znam ich wcale. Świat jest taki mały, taki ciasny,
a taki zarazem olbrzymi! Człowiek na nim jest to biedny niewolnik, biegający wciąż tą samą
ścieżką, tam i z powrotem, jak wilanowska kolejka.
Cofnęłam się myślą do miejsc, gdziem dawniej była, i samą siebie przypomniałam sprzed
lat kilku.
Byłam wtedy lepsza. Dziś nie mogłabym już tak zamęczać się pracą, byle „coś dobrego
zrobić”. [...]
Mam jeszcze dużo entuzjazmu dla dobrych i płonących natur, dla wszystkich, co się
męczą a pogardzają złem ukrytym, ale to jest już inne. Nie wiem, nie mogę tego szczerze
wyznać, czy kocham takich ludzi, czy tylko chciałabym iść z nimi w szeregu z tego
wyrachowania, że jest to szereg, w którym iść najbezpieczniej, bo do zwycięstwa.
Stefan Żeromski, Ludzie bezdomni, Warszawa 2000


1. Wstęp
- Zdefiniuj, czym jest postawa życiowa (napisz, że jest to stosunek do świata, hierarchii wartości itp.)
- Napisz, że w zależności od epoki, zmian na świecie, ale też od własnych doświadczeń postawy życiowe mogą mieć odmienną hierarchię (tzn. jedne wartości są ważniejsze od innych)

2. Rozwinięcie
- Izabela Łęcka
* napisz, że Izabelę Łęcką wyróżnia materialistyczne podejście do otaczającego ją świata ; uzasadnij dlaczego (opisz, w jakim środowisku wychowywała się Izabela Łęcka (arystokracja); czy musiała pracować itp.);
* napisz, że bohaterkę cechuje egoizm, nie czuje ona potrzeby pomocy uboższym; bohaterka pragnie dostać od świata jak najwięcej, ale nie zamierza ofiarować czegoś od siebie; napisz, z czego wynika takie podejście do świata (warto podkreślić, że Izabela Łęcka postrzega świat w sposób idealistyczny, żyje swoimi marzeniami o świecie i ludziach i to kształtuje jej postawę wobec rzeczywistości; można także zwrócić uwagę na środowisko i pokrótce opisać, jakim wartościom hołdowała arystokracja, jakie sprawy były dla niej najważniejsze

- Joanna Podborska
* napisz, że bohaterkę nie cechuje materializm, jej działania mają służyć pomocy innym; w tym miejscu warto pokrótce opisać rodzinę, w której wychowywała się Podborska, zwrócić uwagę, że bardzo wcześnie musiała podjąć się pracy guwernantki (choć nie lubiła uczyć i była to praca niezwykle wyczerpująca), aby móc zapewnić braciom lepsze warunki życia
*napisz, że bohaterka jest patriotką i w imię miłości do ojczyzny poświęca swoje szczęście; przywołaj w tym miejscu kwestię rozstania Judyma i Podborskiej (podaj przyczyny rozstania i opisz zachowanie bohaterki itp.)

3.Zakończenie
- Podsumuj rozwinięcie; nazwij postawy wobec życia charakteryzujące Izabelę Łęcką i Joannę Podborską – podaj kilka cech opisujących te postawy
- Napisz, z jakich przyczyn postawy te mogły się tak od siebie różnić (połóż nacisk na kwestię wychowania).

Romantyk i pozytywista - Kordian, Wokulski Lalka - Wypracowanie maturalne

Romantyk i pozytywista (Juliusz Słowacki i Bolesław Prus) w kontekście ideałów swojej epoki oceniają cywilizację zachodnioeuropejską. Porównaj obraz Zachodu zawarty w poniższym fragmencie Lalki z tym, który znasz z Kordiana. Zwróć uwagę na znaczenie podróży po Europie w życiu bohaterów. Bolesław Prus Lalka (fragmenty) Paryż, pomimo pozornego chaosu, ma plan, ma logikę, chociaż budowało go przez kilkanaście wieków miliony ludzi, nie wiedzących o sobie i bynajmniej nie myślących o logice i stylu.[...] Obserwacje te wzbudziły w duszy Wokulskiego nowe prądy, o których pierwej nie myślał albo myślał niedokładnie. Zatem wielkie miasto, jak roślina i zwierzę, ma właściwą sobie anatomię i fizjologię. Zatem – praca milionów ludzi, którzy tak głośno krzyczą o swojej wolnej woli, wydaje te same skutki, co praca pszczół, budujących regularne plastry, mrówek, wznoszących ostrokrężne kopce, albo związków chemicz- nych, układających się w regularne kryształy. A cóż oni robią?... Przede wszystkim – nadzwyczajnie pracują, po szesnaście godzin na dobę, bez względu na niedzielę i święta. Dzięki czemu spełnia się tu prawo doboru, wedle którego: tylko najsilniejsi mają prawo do życia. Chorowity zginie tu przed upływem roku, nieudolny – w ciągu kilku lat, a zostają tylko najsilniejsi i najzdolniejsi. Ci zaś, dzięki pracy całych pokoleń takich jak oni bojowników, znajdują tu zaspokojenie wszel- kich potrzeb. Olbrzymie ścieki chronią ich od chorób, szerokie ulice ułatwiają im dopływ powietrza; Hale Centralne dostarczają żywności, tysiące fabryk – odzieży i sprzętów. Gdy paryżanin chce zobaczyć naturę, jedzie za miasto albo do „lasku”1, gdy chce nacieszyć się sztuką – idzie do galerii Louvru, a gdy pragnie zdobyć wiedzę – ma muzea i gabinety2. Praca nad szczęściem we wszystkich kierunkach – oto treść życia paryskiego. Tu przeciw zmęczeniu za- prowadzono tysiące powozów, przeciw nudzie setki teatrów i widowisk, przeciw niewiadomości setki mu- zeów, bibliotek i odczytów. Tu troszczą się nie tylko o człowieka, ale nawet o konia, dając mu gładkie gościńce; tu dbają nawet o drzewa, przenosząc je w specjalnych wozach na nowe miejsce pobytu, chronią żelaznymi koszami od szkodników, ułatwiają dopływ wilgoci, pielęgnują w razie choroby. Dzięki troskliwości o wszystko przedmioty znajdujące się w Paryżu przynoszą wielorakie korzyści. Dom, sprzęt, naczynie jest nie tylko użyteczne, ale i piękne, nie tylko dogadza muskułom, ale i zmysłom. I na odwrót – dzieła sztuki są nie tylko piękne, ale i użyteczne. Przy łukach triumfalnych i wieżach kościołów znajdują się schody, ułatwiające wejście na szczyt i spoglądanie na miasto z wysokości. Posągi i obrazy są dostępne nie tylko dla amatorów, ale dla artystów i rzemieślników, którzy w galeriach mogą zdejmować kopie. Francuz, gdy coś wytwarza, dba naprzód o to, ażeby dzieło jego odpowiadało swemu celowi, a potem – ażeby było piękne. I jeszcze nie kończąc na tym, troszczy się o jego trwałość i czystość. Prawdę tę stwierdzał Wokulski na każdym kroku i na każdej rzeczy, począwszy od wózków wywożących śmiecie, do – otoczonej barierą – Wenus milońskiej. Odgadł również skutki podobnego gospodarstwa, że nie marnuje się tu praca: każde pokolenie oddaje swoim następcom najświetniejsze dzieła poprzedników, dopełniając je własnym dorobkiem. Tym sposobem Paryż jest arką, w której mieszczą się zdobycze kilkunastu, jeżeli nie kilkudziesięciu wieków cywilizacji... [...] „Oto miasto – myślał – w którym więcej przeżyłem w ciągu jednej godziny, aniżeli w Warszawie przez całe życie... Oto miasto!...”. Bolesław Prus, Lalka, BN 1998. I. ROZWINIĘCIE TEMATU (można uzyskać maksymalnie 25 punktów) Punktacja: Lalka 1. Pozytywne aspekty obrazu cywilizacji zachodnioeuropejskiej, np.: 0–5 a. logika mimo pozornego chaosu, b. praca jako siła twórcza, c. zaspokojenie wszelkich potrzeb duchowych i fizycznych jako cel rozwoju cywilizacji, d. dążenie do szczęścia jako treść życia, e. pożyteczność, piękno, trwałość jako cechy wytworów cywilizacji, f. bogactwo i różnorodność dóbr i możliwości, g. cywilizacja jako wciąż rosnący dorobek wielu pokoleń, h. porównanie Warszawy i Paryża, i. postęp techniczny. 2. Negatywne aspekty obrazu cywilizacji zachodnioeuropejskiej, np.: 0–1 a. wolna wola człowieka jako złudzenie, b. prawo doboru naturalnego, zgodnie z którym słabi giną. 3. Znaczenie podróży do Paryża w życiu Wokulskiego, np.: 0–2 a. niezwykle intensywne nowe doświadczenia (lot balonem, wizyta u magnetyzera itp.), b. poznanie Geista i jego idei, c. zmiana w spojrzeniu na świat i siebie samego. 4. Związek obrazu cywilizacji Zachodu z ideami epoki, np.: 0–3 a. organicyzmem, b. racjonalizmem, c. utylitaryzmem, d. scjentyzmem, e. darwinizmem. 5. Funkcjonalne wykorzystanie treści Lalki. 0–1 Kordian 6. Funkcjonalne wykorzystanie wiedzy o bohaterze. 0–1 7. Obraz cywilizacji zachodnioeuropejskiej, np.: 0–4 a. angielska demokracja jako pozór (scena z Dozorcą), b. wszechwładza pieniądza (np. scena z Dozorcą, postać Wioletty), c. wielka sztuka jako rodzaj oszustwa (uwagi o Szekspirze), d. miłość jako towar (Wioletta), e. upadek najwyższego autorytetu: rachuba polityczna zamiast moralności (scena z Papieżem), f. przeciwstawienie światu cywilizacji świata natury (scena na Mont Blanc). 8. Znaczenie podróży po Europie w życiu Kordiana, np.: 0–2 a. podróż w poszukiwaniu wartości, b. przeżycie kryzysu wartości, głębokiego rozczarowania, c. znalezienie własnej idei (przemiana duchowa). 9. Konfrontacja obrazu cywilizacji Zachodu z ideami epoki, np.: 0–2 a. idealizmem, b. indywidualizmem, c. idealizacją natury, d. idealizacją miłości, e. potępieniem despotyzmu, f. patriotyzmem. 10. Podsumowanie 0–4 – pełne podsumowanie (np. powinno dotyczyć różnic w ocenie cywilizacji Zachodu i ich związku z ideami pozytywizmu i romantyzmu), (4) – częściowe podsumowanie (np. powinno dotyczyć różnic w ocenie cywilizacji Zachodu przez obu autorów), (2) – próba podsumowania (np. lakoniczne stwierdzenie różnicy w ocenie cywilizacji Zachodu przez obu autorów). (1) II. KOMPOZYCJA (maksymalnie 5 punktów) Kompozycję wypracowania ocenia się wtedy, gdy przyznane zostały punkty za rozwinięcie tematu. – podporządkowana zamysłowi funkcjonalnemu wobec tematu, spójna wewnętrznie, przejrzysta i logiczna; pełna konsekwencja w układzie graficznym, 5 – uporządkowana wobec przyjętego kryterium, spójna; graficzne wyodrębnienie głównych części, 3 – wskazująca na podjęcie próby porządkowania myśli, na ogół spójna. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. III. STYL (maksymalnie 5 punktów) – jasny, żywy, swobodny, zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi; urozmaicona leksyka, 5 – zgodny z zastosowana formą wypowiedzi, na ogół jasny; wystarczająca leksyka, 3 – na ogół komunikatywny, dopuszczalne schematy językowe. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. IV. JĘZYK (maksymalnie 12 punktów) – język w całej pracy komunikatywny, poprawna, urozmaicona składnia, poprawne: słownictwo, frazeologia, fleksja, 12 – język w całej pracy komunikatywny, poprawne: składnia, słownictwo, frazeologia i fleksja, 9 – język w całej pracy komunikatywny, poprawna fleksja, w większości poprawne: składnia, słownictwo i frazeologia, 6 – język w pracy komunikatywny mimo błędów składniowych, leksykalnych (słownictwo i frazeologia), flek- syjnych, 3 – język w pracy komunikatywny mimo błędów fleksyjnych, licznych błędów składniowych, leksykalnych. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. V. ZAPIS (maksymalnie 3 punkty) – bezbłędna ortografia; poprawna interpunkcja (nieliczne błędy), 3 – poprawna ortografia (nieliczne błędy II stopnia); na ogół poprawna interpunkcja, 2 – poprawna ortografia (nieliczne błędy różnego stopnia); interpunkcja niezakłócająca komunikacji (mimo różnych błędów). 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. VI. SZCZEGÓLNE WALORY PRACY 0–4

Różne oblicza heroizmu. Na podstawie podanych fragmentów Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej - Wypracowanie maturalne


żne oblicza heroizmu. Na podstawie podanych fragmentów Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej wyjaśnij symbolikę dwóch mogił.



Fragment I
JAN I CECYLIA, ROK l549,
memento mori


Jan i Cecylia! Czy kochali się oni? (...) Jak żyli? I dlaczego gdy umarli, tak na długo, na wieki
pozostali w sercach i pamięci ludzi?
Podtenczas . zaczął znowu Anzelm . nie było na tym miejscu żadnego kawałka
zoranej ziemi ani żadnego ludzkiego plemienia. Z tej strony rzeki i z tamtej strony rzeki, na
prawo i na lewo, naprzód i w tył, rosła jedna tylko puszcza. Jan i Cecylia upatrzyli sobie
właśnie te miejsce, gdzie teraz ten pomnik stoi, (...) i pod tym dębem zbudowali sobie
najpierwej chatę. (...) Wszelako tam bywało: ciężko i mile, straszno i bezpiecznie. To tylko
jest pewne, że nacierpieli się oni nadmiar, głodu, chłodu, strachu i zasępu najedli się do
sytości; że wiele razy od upału i mozołu skóra z rąk i z nóg im złaziła, a od wiatrów i mrozu
piekące bąble obsiadały ciała. Może dwadzieścia roków minęło im w tej męce, kroplami
rozkoszy słodzonej, aż po puszczy puściły się pogłosy o tej parze ludzi, że przemyślnością
swoją i krwawą pracą kawał duży lasu wyplenili, zboża nasieli i inszych różnych roślin
nasadzili; że dom sobie zbudowali widny i czysty, z którego też dym
przez komin wychodził.(...)
. Osiemdziesiąt lat albo może i więcej przeminęło od tego dnia, kiedy Jan i Cecylia pierwszy
raz na tej ziemi nogi swoje postawili. Aż jednego razu znaleźli się tacy ludzie, którzy samemu
królowi donieśli, jakie to dziwy dzieją się gdzieściś, w kraju litewskim, w najgęstszej puszczy
nad samym brzegiem Niemna. Panował podtenczas ostatni Jagiellon, dwoma imionami:
Zygmunt i August nazywany. Zapalczywy był on myśliwiec i właśnie w tej porze, kiedy mu
to doniesienie zrobionym było, bawił się polowaniem w swoich knyszyńskich lasach.
Zmiarkował zaraz, że od Knyszyna do tego miejsca, o którym jemu rozpowiadali ludzie,
droga była nie bardzo daleka. Łowczym na apel zatrąbić, a panom jechać za sobą rozkazał
i puścił się w drogę. (...)
Tam, kędy dawniej panowała dzicz drzewiasta, bezludna i głucha, srogim zwierzom tylko
przytułek dająca, leżała wielka równina, żółtością ścierniska po zżętym zbożu pozostałego
okryta. Na ściernisku, by wysokie domy lub też by słupy z pozwężanymi wierzchołkami,
stały sterty wszelkiego zboża; sto par wołów orało pole pod przyszły zasiewek, a śród pola na
gładkich łąkach hasały stada obłaskawionych koni, pasły się trzody krów ryżych i białych
owiec. Na dwóch pagórkach dwa wietrzne młyny łopotały swymi wielkimi skrzydłami,
lipowe gaje rozlegały się od bączenia nieprzeliczonych rojów pszczelnych, a w olszynach
i brzoźniakach na wszystkich gałęziach wisiały wielkie jak czapki gniazda gawronie. Sto
domów, przedzielonych ogrodami, sznurem wyciągało się w podłuż rzeki. (...)
. Tymczasem . mówił dalej . król jechał naprzód, oglądając się wokół i wesoło dziwiąc się
wszystkiemu, co tu obaczył. (...) Z najpiękniejszego domu synowie i córki, wnuki
i prawnuczki wyprowadzili parę rodzicielów (...). Kiedy już wobec króla stanęli, wszyscy
zdumieli się, bo król kołpak swój zdjąwszy z głowy, powiał nim przed starcami tak nisko, że
aż z brylantowego pióra sypnęły się gwiazdy.
.Kto ty, starcze? . zapytał Jana . odkąd przyszedłeś? jak zowiesz się i z jakiej kondycji
pochodzisz?.
Starzec, jak przystało, pokłoniwszy się królowi śmiele odpowiedział:

.Przyszedłem tu od stron onych, którymi przepływa Wisła; nazwisko swoje oznajmię tylko
jednemu Bogu, kiedy przed świętym sądem Jego stanę, a kondycja moja niską była, pokąd do
puszczy tej nie zaszedłem, gdzie wszystkie stworzenia są zarówno dziećmi powszechnej
matki ziemi. Z gminu pochodzę i pospolitakiem na ten świat przybyłem; ale oto ta pani
i małżonka moja z wysokiego domu zstąpiła, aby moje wygnańcze życie podzielać.. (...)
Wtedy król odwrócił się do Jana:
.Ty, starcze, wedle własnego żądania bezimiennym ostaniesz i jakeś się urodził, tak w grobie
legniesz pospolitakiem. Ale żeś był bohatyrem mężnym, który tę oto ziemię dzikiej puszczy
i srogim zwierzom odebrał, a zawojowawszy ją nie mieczem i krwią, ale pracą i potem, piersi
jej dla mnogiego ludu otworzył, a przez to ojczyźnie bogactwa przymnażając: przeto
dzieciom twoim, wnukom i prawnukom, aż do najdalszych pokoleń i samego wygaśnięcia
rodu twego nadaję nazwisko od bohatyrstwa twego wywiedzione. (...) Nobilituję was
i nakazuję, abyście nosili nazwisko Bohatyrowiczów, a pieczętowali się klejnotem Pomian....


Fragment II
Jan, ciągle na wzgórze patrząc, mówił: . Dla mojej pamięci to miejsce jest bardzo ważne, bo
ja tu, z tego pagórka, ostatni raz ojca swego widziałem. (.)
. Widzi pani, tam, ten trzeci od boru pagórek... Dniem i nocą, latem i zimą pusty on stoi
i żadne nawet ziółko uczepić się go nie chce. A jednakowoż był kiedyś taki wieczór, że od
góry do dołu zdeptały go ludzkie i końskie nogi i łez niemało na niego spadło...
(...) Wszyscy ku stronie piasków obróceni, stuków i grzmotów słuchali, co tam toczyły się
i turkotały, to dłużej, to krócej, to prędko, to pomaleńku, jakby z całego nieba pioruny zebrały
się i w te miejsce biły. (...) Nad piaskami zaś ciągle grzmiało a grzmiało, i dopiero przed
samym wieczorem grzmoty te zaczęły pomału ustawać, aż i zupełnie ustały, a za to po całym
borze poniosły się wielkie ludzkie krzyki i zgiełki. (...) W tej cichości i w tym szumieniu
posłyszeli my jednakże na przeciwnym brzegu rzeki wielkie pluśnięcie wody, a potem już
ciche, ale ciągle jednostajne, jednostajne pluskanie. Ktościś do wody skoczył, płynął, rzekę
przepłynął, i spod lip naszych widać było cień jakiś wstępujący pod górę to prędko, to
pomału, aż ostatni raz skoczył i wprost przed nami stanął. Matka przeżegnała się, krzyknęła:
.Anzelm!. (...) Dyszał tak, że słowa wymówić nie mógł (...), ale potem, nie wiem czemu,
zrozumiałem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego lecieć, do pana Benedykta, który
teraz w domu siedzi, i powiedzieć jemu... .O, Jezu drogi... powiedz ty jemu, że pan Andrzej
tu.... i na czoło sobie pokazał... .a twój ociec tu.... i na piersi sobie pokazał. A potem jeszcze
dołożył: .Obydwóch nie ma!. i spytał się mnie: .Zrozumiałeś?.... Zrozumiałem...
Zrozumiałem tak dobrze, że do dziś dnia... (...)
Jan w milczeniu pagórek ten Justynie ukazał, ona też milcząc skinęła głową; wiedziała, że to
zbiorowa mogiła.
. Ilu? . z cicha zapytała.
. Czterdziestu . odpowiedział, głowę znowu odkrył i kroku przyśpieszył.

Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, Warszawa 1971

I. ROZWINIĘCIE TEMATU (można uzyskać maksymalnie 25 punktów; model zawiera
wszystkie przewidywane konstatacje, ich liczba jest większa niż wymagana; kolejność
stwierdzeń w pracy ucznia może być inna)

Mogiła Jana i Cecylii

Prezentacja bohaterów
1. pochodzenie z różnych stanów społecznych, 1 p.
2. miłość zmuszająca ich do ucieczki z domów rodzinnych, 1 p.
3. osiedlenie w puszczy, 1 p.
4. założenie rodziny i osady dzięki wytrwałej i mozolnej pracy. 1 p.
Symbolika nazwiska nadanego przez króla Zygmunta Augusta
5. nadanie szlachectwa jako wyraz podziwu dla bohaterstwa Jana i Cecylii, 1 p.
6. uznanie przez króla, że bohaterstwo to odwaga codziennej pracy, zmagania się
z trudnościami życia, 1 p.
7. docenienie przez króla ludzi tworzących nowe wartości, budujących nową
cywilizację, 1 p.
8. podkreślenie patriotyzmu protoplastów rodu ojczyźnie bogactwa przymnażając. 1 p.
Symbolika mogiły Jana i Cecylii
9. pozytywistyczna koncepcja bohaterstwa – heroizm pracy, 1 p.
10. pozytywistyczne rozumienie patriotyzmu – praca dla ojczyzny, a nie walka, 1 p.
11. podkreślenie znaczenia pracy w życiu człowieka. 1 p.
Mogiła powstańców
Wspomnienie czasów powstania styczniowego
12. Mogiła – miejsce ostatniej, tragicznej bitwy, 1 p.
13. powstanie styczniowe jako wydarzenie kształtujące dzieje bohaterów powieści. 1 p.
Mogiła jako symbol najszlachetniejszych cech i dążeń narodu polskiego
14. patriotyzm, heroizm walki, 1 p.
15. solidaryzm społeczny, 1 p.
16. szacunek dla tradycji. 1 p.
17. Pamięć o Mogile i otaczanie jej czcią miarą patriotyzmu. 1 p.
18. Mogiły – miejsca otoczone czcią i pamięcią (sacrum), 1 p.
19. Mogiły Jana i Cecylii jako symbole głównych wartości epoki. 1 p.
Wykorzystanie kontekstów
20. Poszanowanie tradycji rodowej źródłem wartości moralnych rodu
Bohatyrowiczów. 1 p.
21. Zainteresowanie mogiłą bohaterów doceniających wartość pracy. (np. Justyna, Witold).
1 p.
22. Krytyka i szyderstwo wobec pasożytów i darmozjadów (Zygmunt, Kirło, Emilia, Różyc)
. 1 p.
23. Walka Jerzego Bohatyrowicza i Andrzeja Korczyńskiego wyrazem dawnej
przyjaźni i wspólnoty ideałów. 1 p.
24. Traktowanie pracy przez pozytywnych bohaterów jako warunku osiągnięcia
szczęścia i odnalezienia sensu życia. 1 p.
25. Brak zrozumienia dla tradycji powstania wyrazem tchórzostwa
i kosmopolityzmu. 1p.
26. Indywidualizacja języka (zwrócenie uwagi na język (np. sposób mówienia
Anzelma – gdzieściś, sposób mówienia Jana, np. posłyszeli
my...,do dworu korczyńskiego lecieć... 1 p.
27. snucie opowieści w sposób baśniowy – Aż pewnego razu..., szyk przestawny). 1 p.
Wnioski
28. Pełny (dostrzeżenie dwóch rodzajów heroizmu, łączących się z nową koncepcją patriotyzmu
oraz wskazanie najważniejszych kryteriów oceny człowieka w powieści: stosunek do pracy
i ojczyzny). (4 p.)
29. Częściowy (mogiły symbolizują kult pracy i ojczyzny, stosunek do nich określa wartości
moralne bohaterów). (2 p.)
30. Próba podsumowania (mogiły symbolizują kult pracy i ojczyzny, są symbolem
przeszłości). (1 p.)

III. KOMPOZYCJA
podporządkowana zamysłowi funkcjonalnemu wobec tematu, spójna wewnętrznie,
przejrzysta i logiczna; pełna konsekwencja w układzie graficznym, (5 p.)
uporządkowana wobec przyjętego kryterium, spójna; graficzne wyodrębnienie
głównych części, (3 p.)
wskazująca na podjęcie próby uporządkowania myśli, na ogół spójna. (1 p.)

III. STYL
jasny, żywy, swobodny, zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi; urozmaicona
leksyka, (5 p.)
zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi, na ogół jasny; wystarczająca
leksyka, (3 p.)
na ogół komunikatywny, dopuszczalne schematy językowe. (1 p.)

IV. JĘZYK
język w całej pracy komunikatywny, poprawna, urozmaicona składnia, poprawne:
słownictwo, frazeologia, fleksja, interpunkcja i ortografia, (15 p.)
język w całej pracy komunikatywny, poprawne: składnia, słownictwo, frazeologia
i fleksja, w większości poprawne ortografia (naruszenie normy w zakresie błędów
drugorzędnych) i interpunkcja, (12 p.)
język w całej pracy komunikatywny, poprawna fleksja, w większości poprawne
składnia, słownictwo, frazeologia, ortografia (sporadyczne błędy różnego stopnia)
i interpunkcja, (9 p.)
język w całej pracy komunikatywny mimo błędów składniowych, leksykalnych
(słownictwo i frazeologia), fleksyjnych, ortograficznych (różnego stopnia)
i interpunkcyjnych, (5 p.)
język w pracy komunikatywny mimo błędów fleksyjnych, licznych błędów
składniowych, leksykalnych, ortograficznych (różnego stopnia)
i interpunkcyjnych. (2 p.)
  1. SZCZEGÓLNE WALORY PRAC
    (0 – 4 p.)
W wypracowaniu krótszym niż około 250 słów ocenia się tylko rozwinięcie tematu, styl,
kompozycja i język pracy nie są oceniane.





Na podstawie fragmentów powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem napisz, jakie wartości Jan przekazuje Justynie - wypracowanie maturalne.


Napisała dziś do mnie Katarzyna z zapytaniem, czy "Chłopów" i "Nad Niemnem" można znać tylko fragmentarycznie do matury. Można spróbować, bo tak sprecyzowana jest lista lektur obowiązkowych, ale czy da to szanse napisania pełnowartościowej pracy z tych lektur, oceńcie sami!


Na podstawie fragmentów powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem napisz, jakie wartości Jan przekazuje Justynie, oprowadzając ją po mogiłach. Zwróć uwagę na uczucia przeżywane przez tę parę bohaterów.

Fragment I

Był to grobowiec bardzo prosty i ubogi.
Na szerokiej podstawie krzyża bielał napis: JAN I CECYLIA, ROK 1549,
memento mori13

Jan uśmiechał się. – Stryj wie wszystko – zaczął. Trzeba go tylko pięknie poprosić... opowie. Istotnie, po Anzelmie widać było, że walczyć zaczynał z ogarniającą go chęcią mówienia o czymś, co go do milczenia raczej skłaniało; spojrzał na Justynę i z cicha rzekł: – Było to w starych czasach, kiedy w te strony przyszła para ludzi. Niewiadomego byli oni nazwiska14, niewiadomej kondycji15, i to tylko można było poznać z mówienia ich, i z ubioru, że przyszli z Polszczy. Kiedy spotykający ich podczas ludzie pytali ich o nazwisko, odpowiadali, że przy chrzcie świętym nadano im imiona: Jan i Cecylia. Widać było ze wszystkiego, że bali się jakiegoś pościgu i żądali skryć się16 przed ludźmi. Całej pewności co do tego nie ma, ale takie o nich chodziły głosy, że kondycja ich była nierówna. Jan i Cecylia wzdłuż puszczę przeszedłszy zobaczyli, że tu najmniej ludzie doścignąć ich mogą. Może już tak im było przeznaczone, ażeby właśnie ten kawał ziemi zaludnić i nasz ubogi, ale długowieczny ród ufundować17... zbudowali sobie najpierwej chatę, on zrąbywał drzewa, oprawiał kłody i budował, a ona zbierała orzechy i dzikie jabłka, gotowała rybę. Wszystko tu było nie tak, jak teraz, ale okropniej i dziczej. Nacierpieli się oni głodu, chłodu, strachu i mozołu. Osiemdziesiąt lat albo może i więcej przeminęło od tego dnia, kiedy Jan i Cecylia pierwszy raz na tej ziemi nogi swoje postawili. Panował podtenczas18 ostatni Jagiellon i właśnie bawił się polowaniem. Jechał i jechał, a panowie za największym z panów jechali, aż wszyscy wyjechawszy z lasu stanęli, oczom własnym wiary nie dając. Tam, kędy dawniej panowała dzicz drzewiasta19, bezludna i głucha, leżała wielka równina po zżętym zbożu. Na dwóch pagórkach dwa wietrzne młyny łopotały. Sto domów, przedzielonych ogrodami, sznurem wyciągało się podłuż rzeki. Tymczasem król jechał dziwiąc się wszystkiemu, co tu obaczył20. Z najpiękniejszego domu synowie i córki, wnuki i prawnuczki wyprowadzili parę rodzicielów21. Wtedy król odwrócił się do Jana: „Ty, starcze, żeś był bohatyrem22 mężnym, który tę oto ziemię dzikiej puszczy i srogim źwierzom odebrał, zawojowawszy ją nie mieczem i krwią, ale pracą i potem, przeto dzieciom twoim, wnukom i prawnukom, nadaję nazwisko od bohatyrstwa twego wywiedzione. Nobilituję was23 i nakazuję, abyście nosili nazwisko Bohatyrowiczów.” W zmroku, naprzeciw umilkłego Anzelma, widać było dwoje ludzi siedzących blisko siebie. Kobieta w szarzejącą przestrzeń patrzała rozmarzonymi oczami. Myślała, że ona także z ochotą i dumą poszłaby na krańce ciemnej jakiej puszczy, byle czuć się kochaną serdecznie i wiernie i widzieć przed sobą cel. Gdy oderwała wzrok od przestrzeni, zobaczyła obok siebie wysokiego mężczyznę, który uparcie patrzał, nie w przestrzeń – lecz na nią.


 Fragment II

Jan zdjął czapkę. Miał postawę człowieka, który stanął na progu kościoła i wpatruje się w ołtarz. Można by pomyśleć, że nigdzie tyle, ile w tym miejscu, nie czuł się człowiekiem i nigdzie tyle nie doznawał ludzkich, wyższych od codziennego życia dalekich uczuć i myśli. – Dawno tu nie byłem – zaczął. – Dla mojej pamięci te miejsce jest bardzo ważne, bo ja tu, z tego pagórka ostatni raz ojca swego widziałem... Siedem lat podtenczas skończyłem, my wtedy z tego pagórka dwie godziny patrzali na rzekę, którą przypływały czółna, ludzi przywożąc. Wieczór zrobił się majowy. Wtenczas ociec pocałował matkę, cościś24 jej poszeptał, a potem mnie z ziemi na rękach swoich podniósł i całować zaczął. (...) W tej samej minucie pan Andrzej żegnał się ze swoją żoną i ze swoim synkiem; stało i więcej ludzi różnych ze dworu i z okolicy. Księżyc tkwił wprost nad piaskami, a w jego światłości ociec i pan Andrzej jeden przy drugim na koniach piaski na ukos tędy przejechali i tam, w tym miejscu z oczu naszych znikli... Pewno dobrze po świętym Janie, a może i około świętej Anny25, stali my, stuków i grzmotów słuchali, co tam toczyły się. Nad piaskami zaś ciągle grzmiało a grzmiało i dopiero przed samym wieczorem grzmoty te zaczęły pomału ustawać, a za to po całym borze poniosły się wielkie ludzkie krzyki i zgiełki. Ktościś26 do wody skoczył, rzekę przepłynął. Matka przeżegnała się, krzyknęła: „Anzelm”. [Anzelm] Z początku niewyraźnie mówił, że i zrozumieć nie mogłem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego lecieć i powiedzieć „że pan Andrzej tu ...” i na czoło sobie pokazał...„ a twój ojciec tu...” i na piersi sobie pokazał. „Obydwóch nie ma!”. Niech pani stanie i popatrzy! W głębi wznosił się niewysoki pagórek, kształt podługowaty27 i łagodne stoki mający, niby wał, niby kurhan28, widocznie kiedyś rękami ludzkimi usypany i jak cała ta polana niską, w nierówne kępy pogarbioną trawą obrosły. Jan w milczeniu pagórek ten Justynie ukazał29 – ona też milcząc skinęła głową; wiedziała, że to zbiorowa mogiła. – Ilu? – z cicha zapytała. – Czterdziestu – odpowiedział. Kwadranse upływały, godzina prawie minęła, a Justyna siedziała jeszcze na stoku Mogiły utopiona w myślach30 i uczuciach prawie zupełnie dla niej nowych. Ani sztuka muzyczna, ani lekcje udzielane jej przez nauczycielki, ani czytywane poezje i powieści – nie podjęły przed nią zasłony, która tu i w tym momencie opadła na rzeczy wielkie, ważne i wysokie. Jan stał z rękami na piersi skrzyżowanymi. Justyna podała mu obie ręce. Nie porywczym ani namiętnym, owszem, miękkim i nieśmiałym ruchem wziął je w szerokie swe dłonie i nisko schylony, przylgnął do nich gorącymi usty. Gdy wyprostował się, oczy ich po raz pierwszy, odkąd się znali, utonęły w sobie długim, pełnym nieśmiałych żarów spójrzeniem, a potem z trudnością odwracając się od siebie, jednocześnie zwróciły się ku Mogile.

13 memento mori – (łac.) pamiętaj o śmierci
14 niewiadomego byli nazwiska – ich nazwisko było nieznane
15 kondycja – tu: pochodzenie
16 żądali skryć się – chcieli się ukryć
17 ufundować – tu: założyć
18 podtenczas – w tym czasie
19 dzicz drzewiasta – dzika puszcza
20 obaczyć – zobaczyć
21 rodziciele – rodzice
22 bohatyr – bohater
23 nobilituję was – nadaję wam szlachectwo
24 cościś – coś
25 dzień św. Jana to 24 czerwca, św. Anny – 26 lipca
26 ktościś – ktoś
27 podługowaty – podłużny
28 kurhan – kopiec usypany nad mogiłą na pamiątkę jakiegoś wydarzenia lub na czyjąś cześć (Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, BN 1996)  


I. ROZWINIĘCIE TEMATU (można uzyskać maksymalnie 25 punktów) Punktacja:
1. Fragment I: 0-12 np.:
a. Jan pokazuje Justynie grób Jana i Cecylii, założycieli rodu Bohatyrowiczów, z którego się wywodzi. Wartości, które Jan przekazuje Justynie, pokazując jej grób Jana i Cecylii:
b. skromność, prostota (grobowiec jest bardzo ubogi),
c. poszanowanie tradycji, pamięci przodków,
d. związek Polski i Litwy (uciekinierzy z Polski znaleźli azyl na Litwie),
e. szacunek dla osobistych zalet człowieka, a nie jego pochodzenia,
f .wytrwałość, konsekwencja w dążeniu do celu,
g. miłość, przekraczająca bariery społeczne,
h. rodzina (Jan i Cecylia byli założycielami wielkiego rodu),
i. praca –
- jako czynnik nadający sens ludzkiemu życiu i źródło szczęścia,
- jako sposób realizowania misji cywilizacyjnej człowieka,
- jako bohaterstwo, - jako czynnik doskonalący (uszlachetniający) człowieka,
j. tradycja pozytywistyczna jako źródło tych wartości. Uczucia przeżywane przez bohaterów:
k. Jan: pragnie wprowadzić Justynę w swój świat wartości, bo jest w niej zakochany,
l. Justyna: dzięki historii opowiedzianej przez Anzelma odkrywa w sobie pragnienie znalezienia celu w życiu.  

2. Fragment II 0-9 np.: a. Jan pokazuje Justynie mogiłę 40 powstańców styczniowych, w której leży też jego ojciec. Wartości, które Jan przekazuje Justynie, pokazując jej mogiłę powstańczą: np.:
b. szacunek dla poległych powstańców (kurhan usypany rękami ludu),
c. solidarność różnych stanów wobec sprawy narodowej,
d. patriotyzm,
e. walka zbrojna o wolność ojczyzny,
f. gotowość poświęcenia życia w imię wyższych celów,
g. tradycja romantyczna jak źródło tych wartości. Uczucia przeżywane przez bohaterów: np.:
h. Jan: Mogiła jest dla niego czymś świętym,
i. Justyna: przy Mogile odkrywa nieznane sobie do tej pory wyższe wartości,
j. oboje: w tym miejscu czują i stają się lepsi,
k. odkrycie wspólnych wartości budzi miłość.  

3.Podsumowanie

pełny wniosek: np. uczeń rozumie znaczenie mogił dla kreacji obojga bohaterów (np. prezentują system wartości Jana i powodują przemianę wewnętrzną Justyny) i interpretuje je we właściwym kontekście (np. historycznym lub historycznoliterackim), 4 p.

niepełny wniosek: np. uczeń rozumie znaczenie mogił dla kreacji obojga bohaterów (np. prezentują system wartości Jana i powodują przemianę wewnętrzną Justyny), (2) p

próba wnioskowania: np. uczeń rozumie, że mogiły prezentują system wartości Jana, lub dostrzega wpływ, jaki mają na przemianę wewnętrzną Justyny. (1) p

Ludowość elementem romantycznego światopoglądu - Świtezianka i inne ballady Adama Mickiewicza

Ludowość jako element romantycznego światopoglądu. Omów problem na podstawie fragmentów Świtezianki Adama Mickiewicza (zwróć uwagę na bohaterów ballady, jej nastrój i zawarty w niej obraz natury) oraz innych utworów poety. Jakiż to chłopiec piękny i młody? Jaka to obok dziewica? Brzegami sinej Świteziu wody Idą przy świetle księżyca. Ona mu z kosza daje maliny, A on jej kwiatki do wianka; Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny, Pewnie to jego kochanka. Każdą noc prawie, o jednej porze, Pod tym się widzą modrzewiem, Młody jest strzelcem w tutejszym borze, Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem. (...) „Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno – Na co nam te tajemnice – Jaką przybiegłaś do mnie drożyną? Gdzie dom twój, gdzie są rodzice? (...) „Zawszeż po kniejach, jak sarna płocha, Jak upiór błądzisz w noc ciemną? Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha, Zostań się, o luba! ze mną. (...) „Stój, stój – odpowie – hardy młokosie, Pomnę, co ojciec rzekł stary: Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie, A w sercu lisie zamiary. „Więcej się waszej obłudy boję, Niż w zmienne ufam zapały, Może bym prośby przyjęła twoje; Ale czy będziesz mnie stały?” Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku, `Piekielne wzywał potęgi, Klął się przy świętym księżyca blasku, Lecz czy dochowa przysięgi? „Dochowaj, strzelcze, to moja rada: Bo kto przysięgę naruszy, Ach, biada jemu, za życia biada! I biada jego złej duszy!” To mówiąc dziewka więcej nie czeka, Wieniec włożyła na skronie I pożegnawszy strzelca z daleka, Na zwykłe uchodzi błonie. (...) Sam został, dziką powraca drogą, Ziemia uchyla się grząska, Cisza wokoło, tylko pod nogą Zwiędła szeleszcze gałązka. Idzie nad wodą, błędny krok niesie, Błędnymi strzela oczyma; Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie, Woda się burzy i wzdyma. Burzy się, wzdyma, pękają tonie, O niesłychane zjawiska! Ponad srebrzyste Świtezi błonie Dziewicza piękność wytryska. (...) „Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody – Zanuci czule dziewica – Po co wokoło Świteziu wody Błądzisz przy świetle księżyca? (...) „Daj się namówić czułym wyrazem, Porzuć wzdychania i żale, Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem Po wodnym pląsać krysztale. (...) Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie, Strzelec w ziemię patrzy skromnie, Dziewica w lekkim zbliża się pędzie I „Do mnie – woła – pójdź do mnie”. (...) Zapomniał strzelec o swej dziewczynie, Przysięgą pogardził świętą, Na zgubę oślep bieży w głębinie, Nową zwabiony ponętą. (...) I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni, W pięknych licach topi oczy, Ustami usta różane goni, I skoczne okręgi toczy. Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska, Co ją w łudzącym krył blasku; Poznaje strzelec dziewczynę z bliska: Ach, to dziewczyna spod lasku! „A gdzie przysięga? gdzie moja rada? Wszak kto przysięgę naruszy, Ach, biada jemu, za życia biada! I biada jego złej duszy! (...) Słyszy to strzelec, błędny krok niesie, Błędnymi rzuca oczyma; A wicher szumi po gęstym lesie, Woda się burzy i wzdyma. Burzy się, wzdyma i wre aż do dna, Kręconym nurtem pochwyca, Roztwiera paszczę otchłań podwodna, Ginie z młodzieńcem dziewica. Woda się dotąd burzy i pieni, Dotąd przy świetle księżyca Snuje się para znikomych cieni: Jest to z młodzieńcem dziewica. Ona po srebrnym pląsa jeziorze, On pod tym jęczy modrzewiem. Któż jest młodzieniec? – strzelcem był w borze. A kto dziewczyna? – ja nie wiem. (A. Mickiewicz, Świtezianka [w:] Dzieła, Warszawa 1955) Klucz do pracy: Rozwinięcie – Max 30 pkt. Świtezianka Bohaterowie: - stypizowani -2 - fantastyczni-2 - wątek miłosny –2 - motyw zdrady, krzywoprzysięstwa, wina -2 - nieuchronność kary dla niewiernego kochanka -2 Nastrój: -tajemniczość-2 -groza -2 Natura: -groźna, dzika -2 -karząca -2 -pełna irracjonalnych, nadprzyrodzonych zjawisk -2 Inne utwory Mickiewicza: -Bohaterowie ludowi np. Romantyczność, II cz.Dziadów -2 - obecność wątków miłosnych, świat uczuć Romantyczność, Lilie, II i IV cz.Dziadów – 2 - ludowy kodeks moralny Lilie, Świteź - 2 - motywy zaczerpnięte z ludowych obrzędów np. obrzęd dziadów - motywy zaczerpnięte zwierzeń ludowych – zjawy, duchy, upiory np. Lilie, Dziady – 2 - natura jako współuczestniczka wydarzeń – Lilie, Świteź -2 - ingerencja sił nadprzyrodzonych w świat ziemski -2 Wniosek: -ludowość w twórczości Mickiewicza jako jedno ze źródeł romantycznego irracjonalizmu i romantycznej fantastyki -2 - pogłębienie wniosku – 2 II. KOMPOZYCJA (maksymalnie 5 punktów) Kompozycję wypracowania ocenia się wtedy, gdy przyznane zostały punkty za rozwinięcie tematu. – podporządkowana zamysłowi funkcjonalnemu wobec tematu, spójna wewnętrznie, przejrzysta i logiczna; pełna konsekwencja w układzie graficznym, 5 – uporządkowana wobec przyjętego kryterium, spójna; graficzne wyodrębnienie głównych części, 3 – wskazująca na podjęcie próby porządkowania myśli, na ogół spójna. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. III. STYL (maksymalnie 5 punktów) – jasny, żywy, swobodny, zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi; urozmaicona leksyka, 5 – zgodny z zastosowana formą wypowiedzi, na ogół jasny; wystarczająca leksyka, 3 – na ogół komunikatywny, dopuszczalne schematy językowe. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. IV. JĘZYK (maksymalnie 12 punktów) – język w całej pracy komunikatywny, poprawna, urozmaicona składnia, poprawne: słownictwo, frazeologia, fleksja, 12 – język w całej pracy komunikatywny, poprawne: składnia, słownictwo, frazeologia i fleksja, 9 – język w całej pracy komunikatywny, poprawna fleksja, w większości poprawne: składnia, słownictwo, frazeologia, 6 – język w pracy komunikatywny mimo błędów składniowych, leksykalnych (słownictwo i frazeologia), fleksyjnych, 3 – język w pracy komunikatywny mimo błędów fleksyjnych, licznych błędów składniowych, leksykalnych. 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. V. ZAPIS (maksymalnie 3 punkty) – bezbłędna ortografia; poprawna interpunkcja (nieliczne błędy), 3 – poprawna ortografia (nieliczne błędy II stopnia); na ogół poprawna interpunkcja, 2 – poprawna ortografia (nieliczne błędy różnego stopnia); interpunkcja niezakłócająca komunikacji (mimo różnych błędów). 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. VI. SZCZEGÓLNE WALORY PRACY 0-4

Przemyślenia Stanisława Wokulskiego dotyczące sytuacji w kraju - wypracowanie maturalne

Czyli "Lalki" część kolejna:)))) To chory kąt... (...) - analizując fragment, zwróć uwagę na przemyślenia Stanisława Wokulskiego dotyczące sytuacji w kraju i odnieś je do innych opinii o społeczeństwie wyrażonych w Lalce Bolesława Prusa. Znalazłszy się na ulicy Wokulski stanął na chodniku, jakby namyślając się, dokąd iść. Nie ciągnęło go nic w żadną stronę. Dopiero gdy przypadkiem spojrzał w prawo, na swój nowo wykończony sklep, przed którym już zatrzymywali się ludzie, odwrócił się ze wstrętemi poszedł w lewo. „Dziwna rzecz, jak mnie to wszystko mało obchodzi” – rzekł do siebie. Potem myślał o tych kilkunastu ludziach, którym już daje zajęcie, i o tych kilkudziesięciu, którzy od pierwszego maja mieli dostać u niego zajęcie, o tych setkach, dla których w ciągu roku miał stworzyć nowe źródła pracy, i o tych tysiącach, którzy dzięki jego tanim towarom mogli sobie poprawić nędzny byt – i – czuł, że ci wszyscy ludzie i ich rodziny nic go w tej chwili nie interesują. „Sklep odstąpię, nie zawiążę spółki i wyjadę za granicę” – myślał. „A zawód, jaki zrobisz ludziom, którzy w tobie położyli nadzieję?” „Zawód?... Alboż mnie samego nie spotkał zawód?...” (...) Stanął i patrzył. Dzień przedświąteczny i ładna pogoda wywabiły mnóstwo ludzi na bruk miejski. Sznur powozów i pstrokaty falujący tłum między Kopernikiem i Zygmuntem wyglądał jak stado ptaków, które właśnie w tej chwili unosiły się nad miastem dążąc ku północy. „Szczególna rzecz – mówił. – Każdy ptak w górze i każdy człowiek na ziemi wyobraża sobie, że idzie tam, dokąd chce. I dopiero ktoś stojący na boku widzi, że wszystkich razem pcha naprzód jakiś fatalny prąd, mocniejszy od ich przewidywań i pragnień. Może nawet ten sam, który unosi smugi iskier wydmuchniętych przez lokomotywę podczas nocy?... Błyszczą przez mgnienie oka, aby zgasnąć na całą wieczność, i to nazywa się życiem. (...)” Nieustanny turkot i szmer wydał się Wokulskiemu nieznośnym, a wewnętrzna pustka straszliwą. Chciał czymś się zająć i przypomniał sobie, że jeden z zagranicznych kapitalistów pytał go o zdanie w kwestii bulwarów nad Wisłą. Zdanie już miał wyrobione: Warszawa całym swoim ogromem ciąży i zsuwa się ku Wiśle. Gdyby brzegi rzeki obwarować bulwarami, powstałaby tam najpiękniejsza część miasta: gmachy, sklepy, aleje... „Trzeba spojrzeć, jak by to wyglądało?” – szepnął Wokulski i skręcił na ulicę Karową. (...) Na Karowej odetchnął. Zdawało mu się, że jest jedną z plew, które już odrzucił młyn wielkomiejskiego życia, i że powoli spływa sobie gdzieś na dół tym rynsztokiem zaciśniętym odwiecznymi murami. „Cóż, bulwary?... – myślał. – Postoją jakiś czas, a potem będą walić się, zarośnięte zielskiem i odrapane, jak te oto ściany. Ludzie, którzy je budowali z wielką pracą, mieli także na celu zdrowie, bezpieczeństwo, majątek, a może zabawy i pieszczoty. I gdzie oni są?... Zostały po nich spękane mury, jak skorupa po ślimaku dawnej epoki. A cały pożytek z tego stosu cegieł i tysiąca innych stosów będzie, że przyszły geolog nazwie je skałą ludzkiego wyrobu, jak my dziś koralowe rafy albo kredę nazywamy skałami wyrobu pierwotniaków. I cóż ma z trudu swego człowiek? I z prac tych, które wszczął pod słońcem?... Znikomość – jego dzieła gońcem, A żywot jego mgnieniem powiek. Gdziem ja to czytał, gdzie?... Mniejsza o to.” Zatrzymał się w połowie drogi i patrzył na ciągnącą się u jego stóp dzielnicę między Nowym Zjazdem i Tamką. Uderzyło go podobieństwo do drabiny, której jeden bok stanowi ulica Dobra, drugi – linia od Garbarskiej do Topieli, a kilkanaście uliczek poprzecznych formują jakby szczeble. „ Nigdzie nie wejdziemy po tej leżącej drabinie – myślał. – To chory kąt, dziki kąt.” I rozważał pełen goryczy, że ten płat ziemi nadrzecznej, zasypany śmieciem z całego miasta, nie urodzi nic nad parterowe i jednopiętrowe domki barwy czekoladowej i jasnożółtej, ciemnozielonej i pomarańczowej. (...) „Nic, nic!...” – powtarzał tułając się po uliczkach, gdzie widać było rudery zapadnięte niżej bruku, z dachami porosłymi mchem, lokale z okiennicami dniem i nocą zamkniętymi na sztaby, drzwi zabite gwoździami, naprzód i w tył powychylane ściany, okna łatane papierem albo zatkane łachmanem. Szedł, przez brudne szyby zaglądał do mieszkań i nasycał się widokiem szaf bez drzwi, krzeseł na trzech nogach, kanap z wydartym siedzeniem, zegarów o jednej skazówce z porozbijanymi cyferblatami. Szedł i cicho śmiał się na widok wyrobników wiecznie czekających na robotę, rzemieślników, którzy trudnią się tylko łataniem starej odzieży, przekupek, których całym majątkiem jest kosz zeschłych ciastek – na widok obdartych mężczyzn, mizernych dzieci i kobiet niezwykle brudnych. „Oto miniatura kraju – myślał – w którym wszystko dąży do spodlenia i wytępienia rasy. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty. Praca odejmuje sobie od ust, ażeby karmić niedołęgów; miłosierdzie hoduje bezczelnych próżniaków, a ubóstwo nie mogące zdobyć się na sprzęty otacza się wiecznie głodnymi dziećmi, których największą zaletą jest wczesna śmierć. Tu nie poradzi jednostka z inicjatywą, bo wszystko sprzysięgło się, ażeby ją spętać i zużyć w pustej walce – o nic.” Potem w wielkich konturach przyszła mu na myśl jego własna historia. Kiedy dzieckiem będąc łaknął wiedzy – oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą będąc subiektem – wszyscy szydzili z niego, zacząwszy od kuchcików, skończywszy na upijającej się w sklepie inteligencji. Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu – prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom. Odetchnął dopiero na Syberii. Tam mógł pracować, tam zdobył uznanie i przyjaźń Czerskich, Czekanowskich, Dybowskich. Wrócił do kraju prawie uczonym, lecz gdy w tym kierunku szukał zajęcia, zakrzyczano go i odesłano do handlu... „To taki piękny kawałek chleba w tak ciężkich czasach!” No i wrócił do handlu, a wtedy zawołano, że się sprzedał i żyje na łasce żony, z pracy Minclów. Traf zdarzył, iż po kilku latach żona umarła zostawiając mu dość spory majątek. Pochowawszy ją Wokulski odsunął się nieco od sklepu, a znowu zbliżył się do książek. I może z galanteryjnego kupca zostałby na dobre uczonym przyrodnikiem, gdyby znalazłszy się raz w teatrze nie zobaczył panny Izabeli. I. ROZWINIĘCIE TEMATU (można uzyskać maksymalnie 25 punktów) Punktacja Analiza fragmentu 1. Określenie realiów fragmentu, 0–2 np.: - spacer (przechadzka) po Warszawie (Powiślu), - narracja 3-osobowa (narrator zna myśli bohatera), - świat postrzegany z perspektywy Wokulskiego. 2. Skomentowanie nastroju bohatera, 0–2 np.: - wstręt do dotychczasowego życia, - niewiara w idee pozytywistyczne, - odrzucenie pracy organicznej, - dystans wobec ludzi i samego siebie. 3. Przedstawienie refleksji Wokulskiego, 0–3 np.: - fatalizm ludzkiej egzystencji, - poczucie marności istnienia, - śmieszność wysiłków ludzkości, - wiersz Zagórskiego potwierdzeniem (pointą) przemyśleń bohatera. 4. Określenie wyrażonej przez bohatera oceny sytuacji w kraju, 0–4 np.: - krytyczna ocena kraju (wszystko dąży do spodlenia), - niewiara w rozwój, postęp cywilizacyjny (idea bulwarów skontrastowana z ruderami Powiśla), - niewiara w możliwość naprawy kraju (metafora leżącej drabiny), - bierność, pozorna aktywność społeczeństwa, - brak szacunku dla ludzi wykształconych, ceniących wiedzę, - ograniczanie jednostek przejawiających inicjatywę, - los Wokulskiego konsekwencją sytuacji w kraju i uwarunkowań społecznych. 5. Wnioski (z analizy fragmentu), 0–2 np.: - subiektywna ocena podyktowana doświadczeniami życiowymi bohatera, - obraz kraju jako projekcja nastroju bohatera. Wykorzystanie treści zawartych w powieści – sądy na temat sytuacji społecznej 6. Charakterystyka i ocena arystokracji i szlachty, 0–2 np.: - życie ponad stan, utrata majątków, - egoizm, - anachroniczność, degeneracja, - nieumiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji, - demoralizacja, - pogarda dla ludzi z innych grup społecznych 7. Charakterystyka i ocena mieszczaństwa, 0–2 np.: - anachroniczność, - niechęć wobec tych, którym się powiodło, - bierność, obawa przed ryzykiem, - brak akceptacji dla mieszczaństwa pochodzenia żydowskiego (zahamowanie procesu asymilacji). 8. Charakterystyka i ocena ludzi z nizin społecznych, 0–2 np.: - nędza mieszkańców Powiśla, - niezaradność, ale i lenistwo, - bierna zgoda na zły los. 9. Sformułowanie wniosków (powieść), 0–2 np.: - negatywna ocena społeczeństwa, - rażące kontrasty: dzielnica nędzarzy (Powiśle) i przepych arystokratycznych salonów (Śródmieście), - bezradność jednostek twórczych i myślących, - wynalazki naukowe i postęp cywilizacyjny nie odmienią kraju i ludzi. 10. Sformułowanie wniosku pełnego, 4 np.: - idealiści na tle społecznego rozkładu, - anachroniczność struktury społecznej uniemożliwiającej rozwój i postęp, - bezsilność programu organicznikowskiego wobec „schorzeń” społecznych, - bezradność jednostek postępowych (niewola, egoizm klas wyższych, brak przyzwolenia na postęp cywilizacyjny). 11. Sformułowanie wniosku częściowego, 2 np.: - ograniczenie społeczeństwa spowodowane niewolą, - filantropia nie może uregulować kwestii społecznych, - bankructwo haseł pozytywistycznych. 12. Podjęcie próby podsumowania, 1 np.: - idealiści na tle społecznego rozkładu, skontrastowanie nędzy Powiśla z dostatkiem Śródmieścia. II. KOMPOZYCJA (maksymalnie 5 punktów) Kompozycję wypracowania ocenia się wtedy, gdy przyznane zostały punkty za rozwinięcie tematu. − podporządkowana zamysłowi funkcjonalnemu wobec tematu, spójna wewnętrznie, przejrzysta i logiczna; pełna konsekwencja w układzie graficznym 5 − uporządkowana według przyjętego kryterium, spójna; graficzne wyodrębnienie głównych części 3 − wskazująca na podjęcie próby porządkowania myśli, na ogół spójna 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. III. STYL (maksymalnie 5 punktów) − jasny, żywy, swobodny, zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi; urozmaicona leksyka 5 − zgodny z zastosowaną formą wypowiedzi, na ogół jasny, wystarczająca leksyka 3 − na ogół komunikatywny, dopuszczalne schematy językowe 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. IV. JĘZYK (maksymalnie 12 punktów) - język w całej pracy komunikatywny, poprawna, urozmaicona składnia, poprawne: słownictwo, frazeologia, fleksja 12 - język w całej pracy komunikatywny, poprawne: składnia, słownictwo, frazeologia i fleksja 9 - język w całej pracy komunikatywny, poprawna fleksja, w większości poprawne składnia, słownictwo i frazeologia 6 - język w pracy komunikatywny mimo błędów składniowych, słownikowych, frazeologicznych i fleksyjnych 3 - język w całej pracy komunikatywny mimo błędów fleksyjnych, licznych błędów składniowych, słownikowych i frazeologicznych 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. V. ZAPIS (maksymalnie 3 punkty) - bezbłędna ortografia; poprawna interpunkcja (nieliczne błędy) 3 - poprawna ortografia (nieliczne błędy II stopnia); na ogół poprawna interpunkcja 2 - poprawna ortografia (nieliczne błędy różnego stopnia); interpunkcja niezakłócająca komunikacji (mimo różnych błędów) 1 Uwaga: jeśli powyższe kryteria nie zostały spełnione, nie przyznaje się punktów. VI. SZCZEGÓLNE WALORY PRACY 0-4 W wypracowaniu krótszym niż około 250 słów ocenia się tylko rozwinięcie tematu; kompozycja, styl, język i zapis nie są oceniane.

Sentymentalizm Franciszka Karpińskiego

Sentymentalna twórczość Franciszka Karpińskiego jest ważnym elementem polskiej literatury. Zwany na dworze "śpiewakiem Justyny" pisał niezwykle osobiste utwory oddające głębie uczuć i wzruszeń targających duszą poety XVII-go wieku. Do Justyny Tęskność na wiosnę Utwór stylizowany jest na pieśń o prostej tematyce i układzie wersyfikacyjnym oraz rymach żeńskich. W wierszu odnajdujemy echa niespełnionej miłości poety do Marianny.

Czym dla bohaterów Lalki Bolesława Prusa są miłość i małżeństwo? - Wypracowanie maturalne "Lalka" B. Prusa.

Lalka Bolesława Prusa jest utworem, który każdy maturzysta MUSI znać. Stąd w przygotowaniu do matury poświęcić jej musimy minimum kilka postów, by w pełni zrozumieć jej wieloaspektowość i znaczenia.


Czym dla bohaterów Lalki Bolesława Prusa są miłość i małżeństwo? Zanalizuj podane fragmenty utworu, odwołując się do swojej wiedzy o wskazanych w nich postaciach.

Fragment I
Rozumiejąc, że wielki świat jest wyższym światem, panna Izabela dowiedziała się powoli, że do tych wyżyn wzbić się można i stale na nich przebywać tylko za pomocą dwu skrzydeł: urodzenia i majątku. Urodzenie zaś i majątek są przywiązane do pewnych wybranych familii (...). Bardzo też możliwym, że dobry Bóg, widząc dwie dusze z pięknymi nazwiskami, połączone węzłem sakramentu, pomnaża ich dochody i zsyła im na wychowanie aniołka, który w dalszym ciągu podtrzymuje sławę rodów swoimi cnotami, dobrym ułożeniem i pięknością. Stąd wynika obowiązek oględnego zawierania małżeństw, na czym najlepiej znają się stare damy i sędziwi panowie. Wszystko znaczy trafny dobór nazwisk i majątków. Miłość bowiem (...) zjawia się dopiero po sakramencie i najzupełniej wystarcza, ażeby żona umiała pięknie prezentować się w domu, a mąż z powagą asystować jej w świecie.
Tak było dawniej i było dobrze, według zgodnej opinii wszystkich matron. Dziś zapomniano o tym i jest źle (...).
„I nie ma szczęścia w małżeństwach” – dodawała po cichu panna Izabela (...).
Po przejściu pewnego niesmaku pana Izabela zrozumiała, że małżeństwo trzeba przyjąć takim, jakie jest. Była już zdecydowana wyjść za mąż, pod tym wszakże warunkiem, aby przyszły towarzysz – podobał się jej, miał piękne nazwisko i odpowiedni majątek. (...)
Jedna rzecz w wysokim stopniu ułatwiała jej wyjście za mąż dla stanowiska. Oto panna Izabela nigdy nie była zakochaną. Przyczyniał się do tego jej chłodny temperament, wiara, że małżeństwo obejdzie się bez poetycznych dodatków, nareszcie miłość idealna, najdziwniejsza, o jakiej słyszano.
Raz zobaczyła w pewnej galerii rzeźb posąg Apollina, który na niej zrobił tak silne wrażenie, że kupiła piękną jego kopię i ustawiła w swoim gabinecie. Przypatrywała mu się całymi godzinami, myślała o nim i... kto wie, ile pocałunków ogrzało ręce i nogi marmurowego bóstwa?... (...) A kiedy pewnej nocy zapłakana usnęła, nieśmiertelny zstąpił ze swego piedestału i przyszedł do niej (...).
Odtąd nawiedzał ją coraz częściej (...). A (...) w swym boskim obliczu kolejno ukazywał jej wypiększone rysy tych ludzi, którzy kiedykolwiek zrobili na niej wrażenie. (...)
Każdy z tych ludzi przez pewien czas zaprzątał tajemne myśli panny Izabeli, każdemu poświęcała najcichsze westchnienia, rozumiejąc, że dla tych czy innych powodów kochać go nie może, i – każdy z nich za sprawą bóstwa ukazywał się w jego postaci, w półrzeczywistych marzeniach.

Fragment II
Wokulski (...) może z galanteryjnego kupca zostałby na dobre uczonym przyrodnikiem, gdyby, znalazłszy się raz w teatrze, nie zobaczył panny Izabeli. (...)
Zrobiła na nim szczególne wrażenie. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna (...). Czuł (...), że stała się ona jakimś mistycznym punktem, w którym zbiegają się wszystkie jego wspomnienia, pragnienia i nadzieje, ogniskiem, bez którego życie nie miałoby stylu, a nawet sensu. Służba w sklepie kolonialnym, uniwersytet, Syberia, ożenienie się z wdową po Minclu, a w końcu mimowolne pójście do teatru, gdy wcale nie miał chęci – wszystko to były ścieżki i etapy, którymi los prowadził go do zobaczenia panny Izabeli.
(...) Niekiedy zdawało mu się, że w jego uczuciach tkwi jakaś omyłka i że panna Izabela nie jest żadnym środkiem jego duszy, ale zwykłą, a może nawet bardzo pospolitą panną na wydaniu. (...)
Na kilka dni przed wyjazdem zaszedł do znajomego lekarza Szumana (...). Przez pewien czas obaj milczeli, wreszcie odezwał się Wokulski:
– Powiedz mi: czy medycyna zna taki stan umysłu, w którym człowiekowi wydaje się, że jego rozproszone dotychczas wiadomości i... uczucia złączyły się jakby w jeden organizm?
– Owszem. Przy ciągłej pracy umysłowej i dobrym odżywianiu mogą wytworzyć się w mózgu nowe komórki albo – skojarzyć się między sobą dawne. No i wówczas z rozmaitych departamentów mózgu i z rozmaitych dziedzin wiedzy tworzy się jedna całość.
(...)
– Czy myślisz – spytał Wokulski – że można... kochać kobietę w sposób idealny, nie pożądając jej?
– Naturalnie. Jest to jedna z masek, w którą lubi przebierać się instynkt utrwalenia gatunku.
– Instynkt – gatunek – instynkt utrwalenia czegoś i – utrwalenie gatunku!... – powtórzył Wokulski. – Trzy wyrazy, a cztery głupstwa.
– Zrób szóste – odpowiedział doktór (...) – i ożeń się. (...) Piąte już zrobiłeś: zakochałeś się. (...) Czterdzieści pięć lat – to epoka ostatniej miłości, najgorszej (...).
– Znawcy mówią, że pierwsza miłość jest najgorsza – szepnął Wokulski.
– Nieprawda. Po pierwszej czeka cię sto innych, ale po setnej pierwszej – już nic. Żeń się; jedyny to ratunek na twoją chorobę.
– Dlaczegożeś ty się nie ożenił?
– Bo mi narzeczona umarła – odpowiedział doktór pochyliwszy się na tył fotelu i patrząc w sufit. – Więc zrobiłem, com mógł: trułem się chloroformem. (...) Ale Bóg zesłał dobrego kolegę, który wysadził drzwi i uratował mnie.

Fragment III
(...) Starski (...) mówił z miną znudzoną, uderzając szpicrózgą w koniec buta:
– (...) Małżeństwo jest zbyt doniosłym aktem, ażeby, przystępując do niego, można było radzić się serca. To nie jest poetyczny związek dwu dusz, to jest ważny wypadek dla mnóstwa osób i interesów (...).
– Co innego małżeństwa polityczne, a co innego małżeństwo dla pieniędzy z człowiekiem, którego się nie kocha – odpowiedziała prezesowa patrząc w ziemię i bębniąc palcami po stole. – To gwałt zadany najświętszym uczuciom.
– Ach, kochana babciu – odparł Starski z westchnieniem – łatwo to mówić o swobodzie uczuć, kiedy się ma dwadzieścia tysięcy rubli rocznie. (...) Wszyscy obłudnie gardzimy pieniędzmi, lecz każdy z nas wie, że jest to mierzwa, z której wyrasta wolność osobista, nauka, sztuka, nawet idealna miłość. Gdzież to wreszcie urodziła się miłość rycerzy i trubadurów? (...) Wypielęgnowały ją klasy majętne, które utworzyły kobietę z delikatną cerą i białą ręką, które wydały mężczyznę mającego dosyć czasu na ubóstwianie kobiety. (...) Moi rodzice podobno pobrali się z czystej miłości; jednak przez całe życie nie byli szczęśliwi (...). Tymczasem moja czcigodna babka, tu obecna, wyszła za mąż wbrew skłonności i dziś jest błogosławieństwem całej okolicy. (...)
(...) Starski (...) uśmiechał się na pół drwiąco, na pół smutnie.
(Bolesław Prus, Lalka, BN 1991)

Poniżej przykładowe wypracowanie i podkreślone błędy (pogrubione wyrażenia zawierają błędy):





Wypracowaniebłędy
Miłość w „Lalce” Bolesława Prusa jest niemal całym motorem napędowym sytuacji w tym utworze. To ona (miłość) sprawia, że Wokulski zmienia swoje życie i napędza akcję, dzięki czemu książka staje się ciekawa. Lecz miłość jest odbierana różnie przez bohaterów, i – co ważniejsze – różny jest punkt widzenia na miłość przez bohaterów. W całej powieści nie znajdujemy bowiem prawidłowej (pełnej) miłości. Jest co prawda usiłowanie, dążenie do takiej miłości przez Wokulskiego, lecz nie jest ona odwzajemniona przez Izabelę.


Panna Izabela jest osobą bardzo oschłą i nieczułą (lecz również pragnie kochać – lecz na swój sposób). Dla niej partner nie musi być na pierwszym miejscu ukochanych wybrankiem. Uważa ona, że jako szlachcianka jej partner powinien mieć godne pochodzenie i majątek. Prawdziwa miłość jest na drugim planie (co automatycznie skreśla„prawdziwą miłość”). „Miłość bowiem zjawia się dopiero po sakramencie i najzupełniej wystarcza”. Otóż nie wystarcza. Pojęcie prawdziwej miłości jest inne. Niezwykła próżność i samozachwyt, poczucie wyższości nad innymi, status i pieniądze sprawiają, że panna Izabela staje się zarozumiałą pedantyczką. To właśnie jej pieniądze blokują ją w prawdziwej miłości. Dlatego właśnie taka osoba nie zazna nigdy szczęścia w małżeństwie. Poprzez złe zrozumienie miłości, źle rozumie pojęcia małżeństwa. Panna Izabela nie umie kochać, „nigdy nie była zakochaną”.


Pan Wokulski prezentuje inny rodzaj miłości. Nie jest to samouwielbienie, lecz wprost przeciwnie. Jest to szaleńcza miłość, ślepa bezgraniczna. Niemal nic nie jest w stanie stanąć jej na przeszkodzie (oprócz samej Panny Łęckiej). Wokólski całkowicie odmienia swoje życie. Robił wszystko, by podpożądkować się wymaganiom panny Łęckiej, lecz ona lekceważyła go. Dla Wokulskiego miłość do Izabeli była wszystkim. Pragnoł dać jej wszystko, lecz ona pochodziła z wyższych sfer, co automatycznie go skreślało.Miłość była dla niego złączeniem uczuć w jeden organizm. Chciał kochać idealnie, nie pożądając lecz tylko kochać. Małżeństwo byłoby dla niego spełnieniem. Po uświadomieniu sobie zamiaru Izabeli (w pociągu, gdy rozmawiała po francusku śmiejąc się z Wokulskiego) Wokulski przeżył ogromne rozczarowanie. Miłość jest dla niego porażką.

Starski natomiast uważa miłość, a dokładniej małżeństwo jest dla „mnóstwa osób i interesów”. Sądzi on, że ludzie żenią się dla sprawy,interesu, pieniędzy. uważa on (ponieważ on ma pieniądze), że inni ludzie patrzą tylko na swój status, nam arystokratom ciężko będzie zrozumieć dlaczego oni tak robią (gdyż jest to „gwałt zadany najświętszym uczuciom”).

W „Lalce” małżeństwo widziane jest przez pryzmat pieniędzy. Wyjątkiem jest Wokulski, który kocha możnaby powiedzieć czysto, lecz zostaje skreślony poprzez swój status społeczny. Mimo, że wstąpił w wyższe sfery, jego przeszłość jest jego przekleństwem. Miłość nie znajduje spełnienia. Kazdy z bohaterów jest przekonany o swojej słuszności. W przypadku panny Łęckiej, jej ślepota jest tak głęboka, że wierzy że sam Bóg pomaga w pomnażaniu majątku dwóch dusz i zsyła im anioła by im w tym pomagał. Jest to podpożądkowanie wiary swojej wygodzie, i brnięcie w przekonaniu o swojej słuszności.
Nie można powiedzieć, że w „Lalce” spotykamy wzór miłości czy małżeństwa. Takie pojęcie nie istnieje (w książce). Autor przedstawia bohaterów i różne rodzaje charakterów.


styl., składn.

składn.
fraz.
składn.



składn.
składn., leksyk.


1/1


składn.


składn.



styl.

styl.


leksyk.

fraz.



składn.


6/1------------------------

styl.
składn.

składn.

ort.
ort., fraz.

ort.


styl.

składn., int.


rzecz.

składn.
13/1------------------
styl., składn.




fraz., rzecz.
składn.

leksyk., składn.
fraz., składn.

ort., styl.

składn.,styl.,int


styl., styl.

styl.

styl.

rzecz.


ort., składn.


składn.

19/1------------------

styl., składn.




KLUCZ ODPOWIEDZI

Fragment I
1. Przedstawienie postaci panny Izabeli,0-1
np.:

●typowa młoda arystokratka,
●oderwanie od rzeczywistości (efekt cieplarnianego wychowania),
●chłodny temperament (niezdolność do zakochania się),

2. charakterystyka jej wyobrażeń o małżeństwie,0-2
np.:

●małżeństwo jako konwenans,
●wskazanie co najmniej jednego argumentu
np.:
●podtrzymanie chwały rodu jako cel małżeństwa,
●połączenie trafnie dobranych nazwisk i majątków jako istota małżeństwa,
●godne uczestniczenie w życiu towarzyskim jako główny obowiązek małżonków,
●oddzielenie miłości od małżeństwa (nie jest konieczna do jego zawarcia),

3. dostrzeżenie przejawów marzenia o idealnej miłości,0-1
np.:

●adoracja posągu Apollina,
●powierzchowna fascynacja kolejnymi mężczyznami, o których głośno w świecie salonów,

4. dostrzeżenie ironii narratora i jej interpretacja.0-1
Fragment II
5. Przedstawienie postaci Wokulskiego,0-1
np.:

●pół romantyk, pół pozytywista,
●dojrzały mężczyzna o burzliwym życiorysie,
●bohater poszukujący,

6. charakterystyka sposobu przeżywania miłości przez Wokulskiego, 0-2

np.:

●miłość jako zjawisko niemal mistyczne,
●wskazanie co najmniej jednego argumentu
np.:
·miłość od pierwszego wejrzenia,
·miłość jako efekt przeznaczenia,
·miłość jako sens życia,
·idealizacja (niemal ubóstwienie) ukochanej kobiety,
·romantyczne źródła takiego pojmowania miłości,

7. dostrzeżenie zdolności bohatera do racjonalnej oceny swego zauroczenia
panną Izabelą,0-1
8. przedstawienie postaci Szumana,0-1
np.:
●lekarz, naukowiec,
●człowiek zgorzkniały, broniący się przed cierpieniem ironią i pozornym cynizmem,

9. charakterystyka obrazu miłości w oczach Szumana,0-2
np.:

●miłość jako zjawisko biologiczne,
●wskazanie co najmniej jednego argumentu
·miłość jako efekt procesów zachodzących w mózgu,
·miłość i małżeństwo jako kulturowe maski instynktu zachowania gatunku,
·intensywność uczucia Wokulskiego jako konsekwencja jego wieku,

10. dostrzeżenie znaczenia nieszczęśliwej miłości w życiu Szumana,0-1
11. interpretacja sposobu zachowania się bohaterów podczas rozmowy.0-1
Fragment III
12. Przedstawienie postaci Starskiego,0-1
np.:
●przedstawiciel arystokratycznej „złotej młodzieży”,
●zdemoralizowany cynik,
●łowca posagów,

13. charakterystyka obrazu małżeństwa i miłości w oczach Starskiego,0-1
np.:
●małżeństwo jako interes,
●pieniądze jako czynnik najważniejszy w życiu,
●miłość jako rozrywka ludzi bogatych,
●oddzielenie miłości i szczęścia (miłość nie gwarantuje go),

14. interpretacja uśmiechu „na pół drwiąco, na pół smutnie”,0-1
15. przedstawienie postaci prezesowej,0-1
np.:

●szlachetna arystokratka,
●reprezentantka pokolenia romantycznego,
●nieszczęśliwa miłość do człowieka z niższej sfery,

16. dostrzeżenie, że dla prezesowej miłość jest najświętszym uczuciem,0-1
17. dostrzeżenie sprzeniewierzenia się przez bohaterkę miłości,0-1
18. interpretacja sposobu zachowania się prezesowej podczas rozmowy.0-1
19. Podsumowanie:0-4

●pełny wniosek (np. dostrzeżenie i interpretacja we właściwym kontekście tego, że Lalka ukazuje różne aspekty zjawiska miłości – psychologiczne, kulturowe, społeczne, fizjologiczne itp.),

●niepełny wniosek (np. dostrzeżenie tego, że Lalka ukazuje różne aspekty zjawiska miłości – psychologiczne, kulturowe, społeczne, fizjologiczne itp.),(2)

●próba podsumowania (np. zebranie opinii bohaterów).(1)

Ocena pracy:
Rozwinięcie 6/25
Kompozycja 1/5
Styl1/5
Język1/12
Zapis0/3
Razem:9/50
Komentarz:
Autor pracy praktycznie nie analizuje podanych fragmentów, podaje nieskładne, nieprzemyślane stwierdzenia ogólne (6 punktów za rozwinięcie). Praca zawiera ogromną ilość błędów językowych, jest na granicy komunikatywności (1 punkt za język). Bardzo duża ilość błędów ortograficznych, pojawiają się też interpunkcyjne (zapis – 0 pkt.). Styl fatalny (1 pkt.), praca bardzo niespójna (za kompozycję 1 pkt.).


Przykład wypracowania zaczerpnięty z "Jak napisać wypracowanie maturalne" M. Haze.