wtorek, 26 stycznia 2010

Różne wizje antyku w poezji Kazimierza Tetmajera i Leopolda Staffa

Okres Młodej Polski to niezwykły czas odrodzenia się poezji. Pozytywistyczna powieść ustępuje miejsca liryce, by na powrót mogła budzić serca i wołać doniosłym głosem o czyn. Jednakże nowonarodzona poezja jest taka jak społeczeństwo końca epoki. Ciemność, brud, zawód i niemoc to tylko fragment uczuć targających większością ludzi. Iście dionizyjskie uczty, prostytucja, narkomania i sztuka to świat w jakim rodzi się „pieśń”. Wizerunek twórców również ulega zmianie. Artysta z niosącego światło przewodnika ludzkości staje się niedożywionym biedakiem, pośmiewiskiem dla banalnego tłumu, psychopatą, lub geniuszem. O wszystkim decyduje masa, która tak naprawdę nie rozumie sztuki, pragnie prostoty i daje sobą kierować. Rodzące się myśli filozoficzne również nie dają oparcia ukazując złą sytuację człowieka w świecie, analizują najwstydliwsze skłonności i wywlekają najczarniejsze sekrety ludzkiej podświadomości. Tęskniąc za pięknem i prawdziwymi ideałami, artyści odkrywają wieś i prostego, silnego chłopa. Nowa fascynacja, nowe zauroczenia i kolejny zawód. Wieś nie jest swojską arkadią a jedynie obrazem zacofania i nieporozumień międzywarstwowych. Szukając czystości i idealności wielu twórców spogląda w odległą przeszłość. Rządzony ręką pięknych bogów świat antyczny przyciąga i zachwyca. Niezwykła fantastyka i, chciałoby się rzec, prawdziwie żywe ideały pobudzają wyobraźnię i są dla wielu źródłem natchnienia.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer to jeden z najwybitniejszych młodopolskich poetów. Urodzony w Ludzimierzu w 1865 r. artysta, po utracie majątku wraz z rodziną przeniósł się do Krakowa. Tam też odebrał staranne wykształcenie i rozpoczął studia na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wyjechał do Warszawy a następnie do Heidelbergu gdzie kontynuował naukę. Debiutował mając 21 lat poematem prozą zatytułowanym „Illa” oraz nowela „Rekrut”. Swój pierwszy tom poetycki wydał w 1891r. Jest autorem ośmiu serii „Poezji”, opowiadań, dramatów oraz powieści.

„W literaturze europejskiej schyłku XIX wieku – jak zauważył Ireneusz Sikora- konkurowały ze sobą dwie wizje kultury antycznej: wywiedziona z pism Fryderyka Nietzschego wizja Grecji mrocznej, heroiczne, i dynamicznej oraz parnasistowska, przedstawiająca statyczną, harmonijną i bezkonfliktową helladę marmurowych posągów i idealnego arkadyjskiego pejzażu, ożywionego czasem idyllicznymi igraszkami nimf i faunów.” Bez wątpienia poezja Kazimierza Tetmajera nawiązuje do drugiej, sielankowej wizji antyku. Bohaterami jego utworów są silni wysportowani grecy, herosi chcący walczyć i zdobywać sławę oraz piękne nimfy, boginie odurzające śmiertelników swym urokiem. W wierszu „Herakles” poeta przedstawia wspaniałego i niezwykle silnego młodzieńca:

Przez stepy szedł Herakles [...]
A w kędziorach mu bujnych wiatr świszczący śpiewał
I o bary szerokie bije jak o skałę.
I słońce mu promieniało na piersi wspaniałe”




Herakles syn Zeusa i Alkmeny zachwyca swa niemalże boską posturą godną najwspanialszego wojownika. Fantazja poety występuje poza realistyczne ograniczenia. Stwarza na nowo herosa takim jakim chciałby go widzieć. Nadając mu cechy idealności ożywia w utworze wizje i własne pragnienia. Herakles czuje się silny i płonie w nim pragnienie walki.

„Jestem młody i młodość podnosi krew moję!
Jestem mocny jak burza, na obłokach stoję!”


Utwór przesycony jest zachwytem nad siła i młodością. Bohater pragnie walczyć, bo tylko w tym dostrzega sens swego istnienia. Bój pozwala mu się sprawdzić, potyka się nie z wrogiem, ale również z samym sobą. Nikt nigdy nie odbierze mu laurów jakie zdobył żyjąc i walcząc. Chwałą zdobytą w boju szczyci się również bohater innego wiersza Tetmajera, Achilles. Umierający młodzieniec pragnie żyć tylko po to, by wypełniać własne przeznaczenie – walczyć. W swoich ostatnich chwilach dzielny wojownik nie przejmuje się bólem a jedynie utratą możliwości zdobywania nowych laurów:

„Konam i nie to jest mi największą boleścią
Żem pokonan ręką podłą i niewieścią
I że włóczni nie mogę cisnąć za nędznikiem:
Lecz że więcej nie błysnę jak słońce, nad Greki”


Achilles czuje jak opuszcza go moc, mimo tego, że żyje - jest bezsilny. Stworzony podobnie jak Herakles do walki, nie może opanować żalu za nie stoczonymi jeszcze bojami.
Inna wizja cudowności i sił witalnych występuje w wierszu zatytułowanym „Narodziny Afrodyty”. Bogini – uosobienie piękna, powabu i namiętności wyłania się powoli z głębiny:

„I ze srebrzystych pian co w słońcu nieruchome
Wśród blasku......., mgieł złocistych, z wód kryształu
Nagi niewieści kształt wynurza się pomału
Jakby zaklęta woń stanęła skrysztalona
I w zadziwieniu w toń spojrzała nieb opona.”


W opisie bogini dostrzegamy niezwykła apoteozę młodości i urody. Afrodyta zachwyca nie tylko ludzi, ale również przyrodę:

„I boski uśmiech śle niebiosom, lądom, wodzie
a świat dziwował się przecudnej jej urodzie
blask ją osuszać biegł, woń obcierała z rosy
u nóg jej śnieżnych legł ocean modrowłosy”


Wspaniała bogini pomimo swej niezwykłej urody budzi w poecie strach. Autor przyznaje, że namiętność i pożądanie narodzone wraz z przecudną zjawą staną się jedną z największych mąk ludzkości. Strach przed kobietą i jej siłą był przyczyną mizoginizmu tak powszechnego w dobie Młodej Polski. Nienawiść zrodzona była najczęściej ze strachu przed demonicznością niewiast.
„i zadrżał wszechświat w krąg, bo z morskich głębokości
sprawczyni wyszła mąk najsroższych dla ludzkości”

Oba utwory, „Narodziny Afrodyty” jak również „Achilles” głoszą kult piękna, młodości i siły pojętej na różne sposoby. Umierający bohater nie może pogodzić się z własną słabością, jednakże prawdziwa moc nie ogranicza się tylko do fizycznej siły. Władza nad mężczyzną jaką może posiąść piękna kobieta budzi przerażenie i respekt.
„Ikar” to kolejny utwór podejmujący tematykę antyczną. Z niezwykła oryginalnością
poeta przedstawia los zachwyconego niebem chłopca.
Pełen siły i młodości Ikar upaja się lotem. Czuje swą moc, radość wypełnia jego ciało. Co ciekawe lot młodzieńca przedstawiony jest jako wyścig z samym Heliosem:

„ze mną nikt ze śmiertelnych! Ty promienny Febie,
jeden, jak ja, żeglujesz po gwieździstym niebie!
[...]
Mój lot sokoli, szybki, jak wiatr rozbujały
Promienny wóz twój, złoty Heliosie, przegoni!”


Ikar pyszni się swym tryumfem. Jest panem świata, leci, dosięga gwiazd. Ziemia wydaje się odległą otchłanią raz na zawsze opuszczoną:

„Wyleciałem pod niebo!... Gdzie ziemia? Gdzie świat?...
W otchłań padł!”


Chłopiec w wielkiej euforii nie dostrzega niebezpieczeństw. Jest natchnionym artystą, istniejącym dla lotu. Ikar utożsamiany często z natchnionym poetą musi ponieść klęskę. Mimo swej młodości i siły zostaje pokonany podstępem. Jasna strzała sprowadza go z powrotem w otchłań - na ziemię. Zaznawszy prawdziwej wolności chłopiec nie potrafiłby się odnaleźć w swojej rzeczywistości. Okrutna śmierć jest też w pewien sposób wybawicielką od wiecznej tęsknoty za niebem. Ikar to symbol natchnionego poety. Pisząc, leci pod niebiosa i czuje się wolny, jednak rzeczywistość, w jakiej tworzy, sprowadza go często „w otchłań”. W okresie Młodej Polski kultura masowa nie rozumiejąca prawdziwej sztuki ograniczała młodych twórców. „Artysta jako wolna jednostka mógł tworzyć wszystko; ale też wolno mu było umrzeć z głodu wśród innych”. Dekadentyzm poety jest więc w pełni uzasadniony. Każdy, kto wzleci, musi się liczyć z upadkiem.
Bardzo ciekawa jest również budowa utworu. Pierwsza część wiersza to monolog liryczny bohatera oddający zachwyt lotem. Wypowiedz kończy się w momencie gdy Ikar spostrzega strzałę:

„Ha! strzała!...”

Druga część to opis ciała leżącego w kałuży krwi. Całości obrazu dopełnia śmiejący się szyderczo bóg. Czy jednak laury chwały naprawdę przypadną Heliosowi? Czy może wygranym jest ten, które spełnił swoje przeznaczenie i żyć będzie wiecznie?
W poezji antycznej Tetmajera oprócz apoteozy młodości i siły można dostrzec bogatą symbolikę. Mimo, iż nawiązuje do starych podań i mitów, jego bohaterowie nie tracą aktualności. W antycznej sukni przedstawia aktualne problemy społeczne. Przepięknym starożytnym postaciom nie ujmuje wdzięku, a nadaje ponadczasowość.
Poeta nie ogranicza się do bohaterów minionych wieków. W swych poezjach w niezwykle kolorystyczny sposób uwiecznia piękno natury antycznej. Utwory takie jak: „W oliwnym gaju...”, „Słońce” czy „ W arkadii” zachwycają przepięknie przedstawioną przyrodą. Wyidealizowana natura jest pełna słońca, owoców, kwiatów:

„Wielkie słońce. Zielony bluszcz i winogrady
plotą po cichych skałach pachnące namioty”

„W oliwnym gaju, gdzie pachną jaśminy,
perłowe lilie i szkarłatne róże
nad cichym morzem barwy złoto-sinej”


Czytając zostajemy przeniesieni do zupełnie innego, nieziemskiego, antycznego świata. Tu wszystko jest możliwe, i wszystko zachwyca. Więcej barw, słodsze owoce, przyjemniejsze zapach istna arkadia. Owe cechy nadają utworom Tetmajera sielankowości i cichości. Kontrastem dla świata roślin jest pełen ruchu i ekspresji świat ludzi, herosów, bogów. To w nim ożywają prawdziwe ideały. Wściekłe myśli przeganiają się w biegu, cuda zdarzają się co chwilę. Bez wątpienia Tetmajer idealizował świat antyczny. Stawiając go niejako za wzór chciał wypełnić miejsce umierających ideałów. W „Pochwale dawnej dzielności greckiej” poeta wspomina dawne bitwy przynoszące prawdziwe, bo uczciwe zwycięstwa. Tam nikt nie pchnął przeciwnika w plecy, nikt nie uciekał widząc bliski koniec, każdy z walczących dawał przykład męstwem i patriotyzmem. Dekadentów owładniętych niemocą nie stać było na jakikolwiek czyn. Minione czasy stawiane były za wzór honoru, czynu i prostoty. Przy omawianiu antycznych utworów Kazimierza Tetmajera warto również wspomnieć dwa dość istotne sonety. „Dyskobol” i „Posąg Hermesa” obrazują nam Grecję zaklętą w rzeźbach, mimo, iż kamienna pozostaje wciąż ciepła i pełna piękna. Poeta świadom, że prawdziwe życie mogą dać jedynie uczucia, w swoisty sposób wskrzesza marmurowego Hermesa sprawiając, iż budzi swoim zimnym pięknem namiętność:

„Spośród gęstwiny stopą wybiega motylą
dziewczyna- i objąwszy pierś boga w ramiona,
wrzące pragnienie gasi na zimnym marmurze.”


Opisując posąg dyskobola artysta „widzi” go na arenie w czasach gdy tryumfował.

„Tłum widzów. On spokojnym wzrokiem metę mierzy
wyprostował się, ramion wiązanie natężył”

Pochwała młodości witalności i potęgi to główne z cech odnalezionych w omawianych utworach. Nie sposób również nie zauważyć wszechobecnej i wielopoziomowej zmysłowości, która nadaje utworom ten przedziwnie lekki, impresjonistyczny ton. Tomasz Weiss stwierdza, iż ”Uderzająca jest specyficzna malarskość wierszy poety, przejawia się ona we wrażliwości na światło i kolor, ale unikająca kreślenia konturów.” W ujętych obrazach widać ową niezwykła lekkość, gra kolorów nadaje poszczególnym widokom indywidualizmu i niepowtarzalności:

„I ze srebrzystych pian co w słońcu nieruchome
w tęczach świetlanych skier leżą na wód ogromie,
wśród blasku, ciepła, mgieł złocistych(...)”


Wszystko drży, skrzy się i migocze. Bardzo istotne są również środki artystyczne, upiększające wersy i nadające im niezwykłego brzmienia. Liczne epitety (lawa czerwona, zielone winogrady), metafory ( tytan płomieniami nabrzmiały), uosobienia( blask ją osuszać biegł, woń obcierała ) sprawiają, iż arkadyjski krajobraz staje się wręcz namacalny.

Odmiennie prezentuje się antyk w poezji Leopolda Staffa. Artysta urodził się 14 listopada 1878 roku we Lwowie. Na Uniwersytecie Lwowskim studiował prawo, filozofie i romanistykę. W tym okresie zetknął się z współczesna literaturą europejską, zaś szczególnie silne wrażenie wywarły na nim pisma Fryderyka Nietzschego. Dużą rolę w jego edukacji odegrały liczne podróże zagraniczne, w tym wielokrotne wyjazdy do Włoch. Debiutancki tom poezji Staffa zatytułowany „Sny o potędze” został opublikowany w 1901r.

„Leopold Staff wypełnił lukę jaka powstała w poezji polskiej po odejściu romantyków i poetów okresu pozytywizmu, pisze Włodzimierz Wójcik. W „Gałęzi kwitnącej” klasyczne tendencje poety występują ze zdwojona siłą przybierając kształty na wpół parnasistowskie na wpół symboliczne. Można w niej odnaleźć zamiłowanie do antyku i mitycznego pejzażu.”
Świat antyczny nie wywołuje u Staffa euforii. Poeta docenia jego urok, nie zapomina jednak o odcieniach szarości. W przepięknym wierszu zatytułowanym „Pani z Milo” możemy dostrzec chłodny zachwyt nad powoli odchodzącą w zapomnienie epoką. Wenus opisana w wierszu jest kamiennym posągiem. Czas, który zabrał innych bogów i opustoszył świątynie z wyznawców niestety nie uciszył życia, które w niej wrze. Podmiot mówiący zwraca się do Wenus przypominając minione czasy, a tym samym otwierając jej niezabliźnione rany. Przyglądając się pozbawionemu rąk posagowi dostrzega drwinę losu.

„Błagaj ojca swojego i matkę Dionę
O litość nad swą męką, łaskę i obronę,
Byś znowu świat złocić mogła mrokami omamion,
Ty, która darzyć pragniesz a jesteś bez ramion!”


Pozbawiona rąk bogini nie przypomina wspaniałych młodych i pięknych posagów z wierszy Tetmajera. Jej wciąż żywą duszą targa rozpacz i ciche pragnienie śmierci. Mimo, iż rzeźbiarz stworzył ją z wiecznym uśmiechem, wnętrze wypełnia jedynie ból i cierpienie.

„Jakże cierpię! Nadludzkim spokojem niezmienny
Uśmiech mych lic ukrywa łzy i ból bezdenny!
Czemuż żyję?! W marmurze mojej piersi cichej
Płonie serce, jak w białej róży lampa Psychy”


Brak rąk jest więc niczym wobec tego olbrzymiego osamotnienia i smutku jaki czuje bogini. Nie chce ramion, bo wie: „Że w objęcia stęsknione ująć nie ma kogo...”
Bardzo ciekawy jest również kształt wiersza. Trzynastozgłoskowiec i parzyste rymy wzmacnia melodyjność wypowiedzi. W pierwszej części odnotowane są przemyślenia podmiotu lirycznego, jego zaduma nad mijającym czasem i rady dawane Wenus. Drugi fragment to cicha spowiedź zranionego wnętrza. Bogini wyjawia swoją tęsknotę za minionym czasem. W wierszu „O Kallipygos!” poeta przedstawił z równą wyniosłością posąg bogini. Chłodna zjawa mimo iż stworzona do miłości, cierpi przeżywając co noc nowe upokorzenie. Obdarta z antycznego sacrum w nowej rzeczywistości traktowana jest jak zwykła nierządnica. Kamienna piękność cierpi w swym zapomnieniu nie przyjmując zagubionej miłości. Wspaniałe posągi obdarzone niezwykłymi uczuciami przez smutno zimne oczy patrzą na świat, który nie jest ich. Pewna mroczność i okrutność brzemienia jakie muszą nieść, potrafi prawdziwie wzruszyć. Utwór „Faun podstarzały” także nawiązuje do mijającego czasu. Satyr tęskni za swymi młodzieńczymi latami. Wspominając swą dawną żywotność, zabawy i radości, dostrzega powoli nadchodzącą starość:

„Dziś biegiem już się męczy moja pierś włochata,
Choć rusałka ma, z żalem wspominając lata
Dawne, kiedy pod krzakiem w cieniu zasnę z nudy
Siwy, rzadki włos z brody wyrywa mi rudej.”


Faun Staffa bardzo różni się od skorego do miłosnych igraszek, pełnego życia i namiętności bożka Tetmajera. Myśli egzystencjalne i mrok jakim spowita jest przyszłość to częsty element wierszy twórcy „Gałązki oliwnej”.
Poetę szukającego „złotego środka”, postawy, która pozwoli zachować równowagę i pogodę ducha mimo wszelkich przeciwności, poznajemy w utworze „Pochwalone bądź, boskie morze”. Ciągła zmienność żywiołu i jego nieustające piękno zachwyca i uczy.

„Jeśli piersiom orłowym zabraknie w wyżynach przystani,
Śmiałkom ty nie odmówisz mogiły w głębin otchłani
Ty co wielkość i siłę uczysz mieć w woli i wiośle
I wzwyczajasz w twarz śmierci patrzeć z pogardą wyniośle:
Pochwalone bądź, święte, zdane najwyższych gwiazd strażom,
Morze, brzegom rzeźbiące skały, a dusze żeglarzom!”


Czytając, maksyma Heraklita staje nam żywo przed oczami. Nic nie może trwać wiecznie, dlatego jesteśmy skazani na ciągłe zmiany. Błądząc ludzie powoli odkrywają własne przeznaczenia. Jednakże czy można odnaleźć w nieustającej zmienności równowagę?
Miłość to również stały element poezji Staffa. „Syrena” przedstawia losy rybaka rozkochanego w morskiej bogince. Dziwożona igra z mężczyzną wymykając się zalotnie z jego sieci. To niezwykłe zachowanie wprawia rybaka w rozpacz, która nie pozwala mu dalej pracować.

„I pocieszył się pieśnią. Gra gdy księżyc świeci,
A syrena łatając wśród szuwarów sieci
Płacze żałośnie, ze ich naprawić nie umie”


Utwór ten bez wątpienia ponadczasowy piętnuje brak szczerości w stosunkach międzyludzkich. Bohaterowie rozmiłowani w sobie nie mogą być szczęśliwi nie tylko z powodu różnic pomiędzy światami w jakich żyją, lecz także na przeszkodzie w drodze do szczęścia stoi zwykła próżność i chęć uwielbienia. Syrena pragnie być zarówno kochana jak i uwielbiana. Niczym przekorna kobieta bawi się ze swym mężczyzną, by w konsekwencji na zawsze go utracić.
Zupełnie inny rodzaj uczucia kryje w sobie „Miłość skrzydlata”. W niewielu „lekkich” słowach zaklęte jest prawdziwe przywiązanie.

Księżyca nów
Lśni, jak nam wtedy,
W czas serca zmów
Raz jeszcze choć ujrzeć cię jeno![...]
Heleno, Heleno, Heleno!


Helena jak zauważyła pani Sabina Brzozowska strącona jest z piedestału. „Staff pozbawił ja patosu i koturnowości.” Jawi się jako prawdziwa kobieta potrafiąca wskrzesić niezwykłe uczucie. Pejzaże antyczne nie są w poezji Staffa idealizowane. Słodki koloryt nie włada światem jak w poezjach Tetmajera . To nie wygląd natury liczy się naprawdę lecz najskrytsze tajemnice dusz. W „Skardze pasterza” poeta dopuszcza do głosu biednego rozmiłowanego chłopca. Młodzieniec nie posiada niezwykłej siły ani majątku, jego uroda nikogo nie wprawia w uwielbienie, jedynym skarbem chłopca jest miłość rozpalająca go od wewnątrz. Kocha chociaż zostaje odrzucony. Uczucie mimo, iż nieodwzajemnione budzi w nim utajona wrażliwość. Zraniony i dumny porzuca gromadę pasterzy by żyć we własnym świecie:

„Aby uniknąć szyderstw braci swych pasterzy,
Pasam stada na pustej, samotnej rubieży
I puściwszy na ubocz skalna swoje kozy,
Rogi im stroje w dzikie dzwonki i skabiozy”


Mimo dotkliwego zawodu jaki sprawiła pasterzowi zła sława ukochanej, nie wyrzeka się miłości.

„Gdy wczoraj, choć przysięgłem zapomnieć cię w duszy,
Znalazłszy nocą drzewo najtajniejsze w borze,
Skrycie najsłodsze imię twe rzezałem w korze”


Uczucie prostego pasterza w równie niewinny sposób znajduje swe ujście. Chłopięca prawdziwa miłość tworzy go od nowa i jest największą jego wartością.
„W ruinach świątyni” bohater przyprowadzony przez los między gruzy odkrywa w sobie pamiątki przeszłości. Drzemiąca w człowieku boskość przywodzi na myśl wiele refleksji. Ruiny, pamiątka dawnej świetności i pobożności, są symbolem nieograniczonych sennych zapędów człowieka. W wierszu można odnaleźć dalekie echa Nietzscheańskiej filozofii. Ciche pragnienie wykroczenia poza to, co ludzkie, złamanie dziwnej bariery i na różne sposoby pojmowana moc to tylko fragment pragnień wielu. Namacalność i prawdziwość uczuć przedstawionych w utworach Staffa potrafi zadziwić. Wszystko co przeżywamy czytając, już kiedyś w nas żyło. Wiersze wskrzeszają uśpione uczucia.
„Hora tańcząca” ukazuje prawdziwy szał. Utwór bez wątpienia niezwykle ekspresywny jest jakby zaczarowanym w słowie ruchem. W tańcu dziewczyna wpada w dziwny, ekstatyczny stan.

„Wyciągałaś wabiące, zachłanne ramiona,
Chwytałaś sen i próżnię cisnęłaś do łona;
Nieprzytomna, zdyszana, ogniem rozgorzała,
Stałaś się wirem szat swych i młodego ciała”


W zapamiętaniu się tańczącej dziewczyny kryje się boskość. „Tancerka, dzięki momentom ekstazy, przekracza ograniczenia ziemskiej rzeczywistości. Poddając się uniesieniu nie tyle tańczy co staje się tańcem”. Taniec pozwala młodości przeżyć prawdziwe uniesienia. Trans przywodzi na myśl ostatni mocny błysk przed nagłym końcem. Chwilowy zachwyt i spotkanie z przeznaczeniem. Przyrównanie ruchu do buntu nieposkromionego wzmaga dynamikę trzynastozgłoskowca.

Świat poezji Leopolda Staffa jest pełen sentymentu, tęsknot i pragnień. Jak pisał Stanisław Brzozowski „Świat zewnętrzny, przyroda nie ma dla Staffa barwy własnej, kształtu, ani samoistnego życia. Wszystko wewnętrzne jak i zewnętrzne jest dla Staffa tylko struną, na której wygrywa swe marzenia. Staff w marzeniu żyje, życie zaś usiłuje wymyśleć.”
Różnice pomiędzy utworami obu poetów są ogromne. Idylliczna wizja antyku w utworach autora „Narodzin Afrodyty” zupełnie przeczy wypełnionym refleksją, i melancholią dziełom Staffa. Wyniosłość i chłód marmurowych posągów, które zaklęte w kamień trwają mimo upływu lat, nie przypomina pełnych cierpienia rzeźb Staffa.
Starożytność w ujęciu Tetmajera zadziwia swym pięknem, jest rajem kolorów i blasków, woni i dźwięków. Tylko tam powstają naprawdę wielkie ideały. Apoteoza męstwa, młodości, siły i namiętności. Antyk to arkadia dla zmysłów i duszy. Jednakże we wspaniałych opisach zarówno przyrody jak i mocarnych ciał dostrzega się jakby pewną ironię. Przesyt sprawia, że przedstawiany świat przestaje nam się wydawać prawdziwy. Poezję odbieramy jako część mitu, patrząc zza lekko zmrużonych powiek. Pomimo niezwykłego kunsztu poetyckiego świat starożytnych wydaje nam się daleki i nieosiągalny. Istotną rolę odgrywa symbol. Posługując się znanymi, mitologicznymi postaciami, poeta przedstawia ideały swej epoki. W wierszach możemy odnaleźć ciche pogłosy dekadentyzmu, i pragnienia wyzwolenia się z niemocy. Zafascynowany antycznymi herosami twórca w ich piersiach umieszczał siłę, której brakowało młodopolskim artystom. Istotna cechą wierszy antycznych jest ich impresjonizm. Malarskość wiersza i moment uchwycenia obrazu nadaje utworom niezwykłego indywidualizmu. Wrażliwość na światło i koloryt przyczynia się do utrwalenia niezwykłych, przemijających chwil.

Poezje antyczne Staffa odarte są z idealizmu. Dostrzegamy w nich kipiące uczuciami prawdziwe życie. Rozterki miłosne, bóle, niezwykły żal za odchodzącymi oraz ekstatyczny szał przywodzi na myśl istnienie. Nie ma tu miejsca na udawanie i sztuczność. Mroczność wizji czasem przeraża lecz zawsze zachwyca. Dla Staffa zdawałoby się nie istnieją tematy nie do poruszenia. W swych wierszach pragnie zgłębić wszystkie tajemnice egzystencji. Nie boi się zaglądać w duszę ludzka i odkrywać drzemiące tam pragnienia. Świat snu to miejsce, w którym objawiają się prawdziwe żądze. Refleksje zawarte w utworach zmuszają człowieka do przystanięcia („Kamień i cierń”). Ten antyk w przeciwieństwie do świata Tetmajera żyje. Ekspresja uczuć staje się niejako świadectwem ich prawdziwości. Bogatą metaforykę, polski heksametr i tradycyjne gatunki można znaleźć w poezji obu pisarzy. Obaj poeci potrafią dostrzegać piękno. Niezwykły estetyzm Staffa polega na tym, że nie tylko potrafi je wydobyć, ale i pogłębiać w swych lirycznych monologach. Poszukujący równowagi w świecie chaosu pisarz w mistrzowski sposób umie przedstawić wartość samodoskonalenia. W swojej poezji nawiązywał do motywów franciszkańskich, wprowadzając do utworów prostego człowieka, jego codzienne życie. Podczas, gdy bohaterowie wierszy Tetmajera, to umieszczeni na piedestałach wspaniali wojownicy, herosi, bogowie.

Czy antyk był naprawdę miejscem ucieczki poetów przed światem, który przerażał? Ta piękna kraina w większości tworzona we własnej wyobraźni i postrzegana na różne sposoby każdemu jawi się odmiennie. Indywidualne spojrzenie w połączeniu z mitami i historią daje niezwykłe wizje. Antyk istniał niezaprzeczalnie, dziś istnieją ich tysiące i jest to dla nas prawdziwy powód do dumy.



Bibliografia


1.Brzozowska Sabina, Klasycyzm i motywy antyczne w poezji Młodej Polski, Opole 2000.
2.Hutnikiewicz Artur, Młoda Polska, Warszawa 1997.
3.Kwiatkowski Jerzy, Leopold Staff. W: Literatura okresu Młodej Polski. Pod red. K. Wyki, A. Hutnikiewicza, M. Puchalskiej, Warszawa 1968.
4.Leopold Staff. Pod red. I. Maciejewskiej, Warszawa 1965.
5.Maciejewska Irena, Wiersze Leopolda Staffa, Warszawa 1977.
6.Makowiecki Andrzej, Młoda Polska, Warszawa 1981.
7.Podraza-Kwiatkowska Maria, Symbolizm i symbolika w poezji Młodej Polski, Kraków 19 .
8.Przerwa-Tetmajer Kazimierz, Wybór poezji, Wrocław 1991.
9.Staff Leopold, Poezje zebrane, Warszawa 1967.
10.Staff Leopold, Poezje. Oprac. Bohdan Zadura, Lublin 1968.
11.Weiss Tomasz, Literatura Młodej Polski, Warszawa 1985.
12.Wójcik Włodzimierz, Staff i Różewicz. Studia historycznoliterackie, Katowice 1999.




Narodziny Wenus, Sandro Botticelli, ok. 1485

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz